Ibitisam Azem, Księga zniknięcia [ArtRage]

 

Ibitisam Azem, Księga zniknięcia [ArtRage]

Zachwyca mnie, jak wiele wartościowej literatury wydaje ArtRage i fakt, że ja sama, jako czytelnik, mam szansę odkrywać twórczość m.in. pisarzy - mówiąc ogólnie - z korzeniami arabskimi, spoza typowego kręgu kulturowego, o jakim przywykłam czytać. Mam wrażenie, że kontakt z taką literaturą, nie tylko reportażami, otwiera mnie na tę kulturę i pozwala dostrzec, że „inni” wcale się tak bardzo od nas nie różnią. Ostatnio dosłownie rzuciłam się na Księgę zniknięcia Ibitisama Azema.

Jedna z najważniejszych palestyńskich powieści ostatnich lat, nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera.

Alaa jest prześladowany wspomnieniami swojej babci, która po Nakbie została przesiedlona na drugi koniec Jafy i stała się uchodźczynią we własnej ojczyźnie. Ariel, jego sąsiad i przyjaciel, to liberalny syjonista, krytyczny wobec okupacji wojskowej Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy, ale wierny projektowi Izraela. Kiedy pewnego ranka ten ostatni budzi się i odkrywa, że wszyscy Palestyńczycy nagle zniknęli, zaczyna szukać wyjaśnienia tej zagadki. Historie obu bohaterów zaś pozwalają nam bliżej poznać zwyczajne życie mieszkańców Jaffy i Tel Awiwu.

Oszczędna, sugestywna, niezwykle inteligentna w grze perspektyw powieść Ibtisam Azem daje czytelnikom wyjątkowe spojrzenie na współczesną Palestynę, zmagającą się zarówno z pamięcią o stracie, jak i utratą pamięci.

To ten typ opowieści, który poprzez fikcję pozwala zagłębić się w realne doświadczenia, historię, a przede wszystkim ukazuje w pełni całą gamę niuansów dotyczących stosunków izraelsko-palestyńskich, jednocześnie odzierając przekaz z forsowanej jednostronnej narracji dyktowanej przez silniejsze państwo. 

Opowieść koncentruje się na dwóch bohaterach, za których pomocą odtwarzana jest cała panorama stosunków Izraelczyków i Palestyńczyków. To mikrokosmos, który jest reprezentacją, synekdochą, która zgodnie z zasadą pars pro toto pozwala przyjrzeć się dogłębnie doświadczeniom Palestyńczyków, ale też temu, jak są postrzegani przez ludność Izraela.

Alaa za sprawą rodzinnej historii staje się naszym przewodnikiem po doświadczeniach uchodźstwa we własnym kraju. Dzięki jego relacjom czytelnik niczym pod mikroskopem może przyjrzeć się, co oznacza rozdzielenie rodzin przez emigrację, tęsknota za korzeniami, ale też ograbianie miejsca z jego historycznej tożsamości. Narracja buduje emocjonalne zaangażowanie, spajające czytelnika z doświadczeniami Palestyńczyków i pomagające zrozumieć całą emocjonalną mieszankę wywołaną przez nieustający lęk o życie, tęsknotę za przeszłością, poczucie marginalizowania i dążenia do wymazania z mapy rejonu.

W kontrze do tych doświadczeń widzimy Ariela, liberalnego syjonistę, który szczyci się przyjaźnią z Arabami, pozostaje krytyczny wobec osadników na Zachodnim Brzegu i uważa się za postępowego. Jednak stopniowo dostrzec możemy, że jego mniemanie o sobie nie do końca przystaje do rzeczywistości. Ariel tak naprawdę nie rozumie i nie próbuje zrozumieć Palestyńczyków, wystarczy mu przekonanie, jakie ma na ich temat. Nie dopuszcza do siebie wielu rozsądnych argumentów i w gruncie rzeczy napawa się poczuciem wyższości, choć tak naprawdę jego sumienie także obciążają zbrodnie. Autor rewelacyjnie pokazał niuanse tej postaci i przeprowadził proces demaskatorski, ujawniając hipokryzję liberalnego podejścia Izraelczyków do  okupowanego narodu.

Powieść w swoich najważniejszych aspektach okazuje się ze wszech miar autentyczna i bliska realiom, choć autor pokusił się o ciekawy literacki zabieg, budując fabułę wokół niezrozumiałego i nagłego zniknięcia wszystkich Palestyńczyków z Izraela. Ten motyw pozwala dokonać wiwisekcji stosunków między dwoma narodami, ale też prowadzi do smutnej konstatacji. Autor bez cynizmu pokazał, jak chwilowa obawa szybko przeradza się w akcje prowadzące do wymazania pamięci o mieszkańcach tego terytorium, zaciekłego przejmowania pozostawionych majątków i braku głębszej refleksji nad kulturą, która znika z powierzchni ziemi.

Z jednej strony, książka genialnie portretuje codzienność w Tel Awiwie i Jaffie, zmagając się z tematem traumy, wyparcia oraz pamięci o stracie. To realistyczny, bolesny obraz. Z drugiej strony mamy motyw nieomal fantastyczny, wątek zniknięcia, którego mechanizmu autor nie zamierza objaśniać. Nie interesuje go, jak do tego doszło, ale skutki zniknięcia. A ono samo staje się dla wielu bohaterów lustrem, w którym muszą przejrzeć własne sumienia, uprzedzenia oraz winy. Rewelacyjny pomysł i wykonanie.

Styl autora jest oszczędny. Nie przytłacza czytelnika, nie narzuca emocji. To bardzo dojrzałe podejście do trudnego tematu relacji Palestyńsko-Izraelskich. Ta opowieść nie krzyczy, ale zmusza do refleksji, odziera ze złudzeń i pozwala wybrzmieć nieco innej optyce niż propagowana przez syjonistów. Autor zmusza odbiorcę, by spojrzał na Palestyńczyków nie jak na zbiorowość, a na jednostki - pełne marzeń, cierpienia, traum i nadziei. By dostrzegł w nich nie niebezpiecznych Arabów, a ofiary kolonizacji, pozbawiane korzeni, odzierane z godności i znacznie nam, ludziom Zachodu, bliższe, niż moglibyśmy przypuszczać. Ta książka pozwala na wysuwanie własnych wniosków, nawiązanie emocjonalnej i mentalnej więzi i uwrażliwia na trudne doświadczenia, które są codziennością całych pokoleń Palestyńczyków. Dojrzała, warta uwagi i głęboko refleksyjna proza. 

Autor: Ibitisam Azem
Tytuł: Księga zniknięcia 
Tłumacz: Hanna Jankowska
Wydawca: wydawnictwo ArtRage

Książka dostępna w abonamencie Legimi

Komentarze

Copyright © zaczytASY