[#patronat] James Ponti, Klub Sherlocków. [Dwukropek]

 

[#patronat] James Ponti, Klub Sherlocków [Dwukropek]

Jamesa Pontiego znałam dotąd jako autora Miejskich szpiegów, cyklu, który według mnie jest najlepszą serią szpiegowską dla dzieci. Uwielbiam styl autora i jego podejście do młodych odbiorców, ogromnie ucieszyłam się zatem na wieść, że na naszym rynku wydawniczym pojawi się kolejna seria, czyli Klub Sherlocków. A że autor nie zawiódł pokładanych w nim nadziei, z radością objęłam pierwszy tom swoim patronatem.

„Może gdybyśmy mieli na nazwisko Baker, sprzedawalibyśmy ciastka. Albo gdybyśmy mieli na nazwisko Walker, opiekowalibyśmy się psami, których właściciele wyjechali na wakacje. Ale mamy na nazwisko Sherlock, więc założenie agencji detektywistycznej wydawało nam się oczywistym rozwiązaniem. Zwłaszcza w porównaniu z bardziej tradycyjnymi sposobami zarabiania pieniędzy, jakimi parają się uczniowie w naszym wieku, takimi jak opieka nad dziećmi (nudne), koszenie trawników (męczące) czy sprzątanie ludziom strychów (nudne i męczące)”

Do Klubu Sherlocków należą także ich przyjaciele: Lina – miłośniczka książek oraz Yadi – chłopak marzący o karierze filmowca. Swoją pomoc oferuje też dziadek Zoe i Alexa: przekazuje młodym detektywom oldskulowego Cadillaka oraz podrzuca pierwszą sprawę: odnalezienie ukrytego w pobliżu ich rodzinnego Miami skarbu Ala Capone. Zgłębianie lokalnych poczynań słynnego gangstera prowadzi ich na mokradła Everglades, gdzie trafiają na tajemnicze toksyczne odpady. Czy dzięki wiedzy dziadka i inteligencji dzieci Klub Sherlocków zdoła odkryć, co się stało ze skarbem? A może uda im się zdemaskować zupełnie inną szajkę?

Usiadłam do lektury z prawdziwym entuzjazmem i z entuzjazmem ją zakończyłam. Ponti po raz kolejny napisał powieść dla młodzieży, która emocjonalnie angażuje, wciąga i zachęca do główkowania.

Grunt to bohaterowie

James Ponti stworzył galerię wyrazistych i różnorodnych postaci, z którymi młody czytelnik może się łatwo utożsamić. 12-letni Alex Sherlock to miłośnik klocków Lego, logicznie myślący obserwator, który dba o zasady i poprawność językową (nawet w ekstremalnych sytuacjach). Jego starsza siostra, 13-letnia Zoe jest ambitna i zna realia mediów społecznościowych. W szkole należy do grupy "popularnych dziewczyn", co wiele ją kosztuje, a w nowej grupie odkrywa, na czym polega szczera przyjaźń. To ona staje się motorem napędowy grupy, wpychając założony przez brata klub na nowe tory.

Do grupy należy także Lina, rówieśnica Zoe i nowa uczennica z Wyoming o elektryzująco niebieskich włosach; niezwykle spostrzegawcza i mądra, która potrafi odnaleźć tropy tam, gdzie inni ich nie widzą. Skład uzupełnia Yadi, przyjaciel Alexa, entuzjasta teorii spiskowych i technologii. No i nie zapominajmy o jedynym dorosłym od początku wplątanym w intrygę. Dziadek Pete to emerytowany dziennikarz śledczy, który uczy dzieci, że „tajemnica to po prostu historia, której brakuje zakończenia”.

Ta grupa jest tak zróżnicowana, że każdy czytelnik może wybrać postać, do której mu najbliżej, ale Ponti kreuje swoich bohaterów tak, że nie sposób ich nie lubić, a nawet wybaczyć drobne potknięcia. Bardzo autentyczne są też relacje w tej formującej się grupie i dynamika, która spaja ich ze sobą. Bo to nie tylko opowieść o przygodzie i tajemnicy, ale też wsparciu i lojalności, otwieraniu na drugiego człowieka i przyjaźni szczerej i pozbawionej rywalizacji.

Dodam jeszcze, że bardzo podoba mi się kreacja dorosłych w tej książce. Po pierwsze dziadka, który gotowy jest realizować szalone plany z wnukami, ale nie jest jednym z tych nieodpowiedzialnych dorosłych, którymi młodzi zwyczajnie manipulują. On rozumie potrzebę działania, a choć bywa w swym działaniu zabawny, to jednak troszczy się o dzieci i dba o ich bezpieczeństwo, gotów wziąć na siebie całą odpowiedzialność.

Natomiast państwo Sherlockowie także zostali wykreowani w przemyślany sposób. Są pasjonatami i aktywistami, a choć - jak to rodzice - czasem spierają się z dziećmi i narzucają swoje zasady - to przede wszystkim kierują się miłością i szacunkiem, które powinny być wzorem.

Od skarbu gangstera do ekologicznej zbrodni

Historia zaczyna się od prozaicznej potrzeby – rodzeństwo Alex i Zoe Sherlockowie chcą zarobić w wakacje, a ponieważ ich nazwisko zobowiązuje, zakładają agencję detektywistyczną. Ich pierwszym celem staje się legendarny milion dolarów Al Capone, rzekomo zakopany gdzieś na Florydzie. Dzięki dostępowi do „skarbca” swojego dziadka – archiwum z jego wieloletniej pracy dziennikarskiej – natrafiają na zaszyfrowaną mapę ukrytą w grzbiecie starej książki o botanice.

Prawdziwa przygoda zaczyna się jednak w momencie, gdy poszukiwania „Zaginionego Miasta” na mokradłach Everglades doprowadzają ich do odkrycia współczesnej zbrodni. Zamiast skarbu odnajdują nielegalne wysypisko toksycznych odpadów, które doprowadziło do śmierci aligatorów i ptaków. Od tego momentu fabuła gwałtownie przyspiesza, zmieniając się z harcerskiej wyprawy w niebezpieczne śledztwo przeciwko potężnemu magnatowi cukrowemu, Morrisowi Kane’owi.

Tym, co już wcześniej zachwycało mnie w stylu Pontiego, to umiejętność budowania napięcia i atmosfery przygody przy zachowaniu autentyzmu. Autor nie zakłada, że młody odbiorca zgodzi się na każdą niedorzeczność dla wartkiej akcji. Wręcz przeciwnie, choć fabuła bywa szalona, a działania młodych bohaterów spektakularne, autor dba o logikę zdarzeń i wpisuje je w granice prawdopodobieństwa. To, co robią bohaterowie, znacznej mierze jest możliwe do wykonania przez ich rówieśników - co prawda w specyficznych okolicznościach, ale jednak. To właśnie ten autentyzm sprawia, że powieść angażuje emocjonalnie.

Więzi, które hartują się w ogniu

Warstwa emocjonalna książki jest równie dynamiczna co jej akcja. James Ponti mistrzowsko oddaje relacje międzyludzkie. Choć Alex i Zoe bez przerwy sobie dogryzają i poprawiają swoją gramatykę, w chwilach prawdziwego zagrożenia ich więź jest nierozerwalna. Scena, w której tulą się do siebie w ciemnej kabinie prysznicowej na tonącym jachcie, pokazuje, że pod warstwą sarkazmu kryje się głęboka miłość i troska.

Jednym z najbardziej poruszających momentów jest szczera rozmowa Zoe z mamą, będąca elementem jej powieściowej przemiany. Dziewczyna wyznaje, że jej zaangażowanie w sprawę nie wynikało z chęci zysku, ale z potrzeby udowodnienia, że nie jest „płytka” i potrafi walczyć o sprawiedliwość tak samo jak jej rodzice. To świadectwo dojrzewania i poszukiwania własnej wartości poza mediami społecznościowymi.

Styl i język

Styl książki jest pełen humoru i lekkości, co sprawia, że historię czyta się błyskawicznie.  Autor świetnie oddaje charaktery rodzeństwa Sherlocków – ich sprzeczki są naturalne i zabawne. 

Ciekawym zabiegiem jest połączenie klasyki z nowoczesnością. Znajdziemy tu nawiązania do Sherlocka Holmesa i stare dziennikarskie notatniki przeplatające się z użyciem dronów, funkcji AirDrop i analizą nagrań wideo. A do tego świetną prezentację struktury śledztwa. Podział zadań według zasady „kto, co, kiedy, gdzie, dlaczego” pozwala czytelnikowi śledzić proces dedukcji i samemu łączyć elementy układanki.

Klub Sherlocków to doskonała propozycja dla czytelników w wieku 10-14 lat. James Ponti serwuje nie tylko świetną rozrywkę z wybuchami i pościgami w tle, ale też mądrą opowieść o tym, że prawdziwy charakter hartuje się w walce o prawdę i sprawiedliwość. To nie tylko świetnie skonstruowana intryga kryminalna, ale przede wszystkim emocjonalna podróż, która uczy młodego czytelnika, że najcenniejszym skarbem nie jest złoto gangstera, lecz przyjaciele, którzy będą na ciebie czekać pod drzwiami przez dwie godziny, tylko po to, by upewnić się, że żyjesz. Lekkość języka i autentyzm są cechą rozpoznawczą autora i po raz kolejny sprawiły, że pokochałam jego książkę całym sercem. Teraz wasza kolej.

Autor: James Ponti
Tytuł: Klub Sherlocków
Tłumacz: Dominika Ciechanowicz
Wydawca: wydawnictwo Dwukropek

Egzemplarz patronacki

Komentarze

Copyright © zaczytASY