Anna Augustyniak, Zieleniak [Marginesy]
Przez dziesięciolecia temat wydarzeń na warszawskim Zieleniaku był tematem tabu. Czymś, o czym wspomina się wyłącznie szeptem i co nie istnieje w szerokiej świadomości. Nie wiem, gdzie natrafiłam po raz pierwszy na świadectwa okrucieństw, jakich doświadczały kobiety, dziewczynki, ale i mężczyźni zamknięci w czasie powstania na tym terenie. Ale po raz pierwszy mam do czynienia z powieścią, która temat podejmuje. I Anna Augustynowicz w swoim Zieleniaku robi to z wyczuciem.
W sierpniu 1944 roku, podczas Powstania Warszawskiego, Niemcy przekształcili teren hali targowej przy ulicy Grójeckiej w Warszawie w obóz przejściowy. Przez Zieleniak, otoczony ceglaną ścianą i nadzorowany przez żołnierzy SS RONA, przeszło kilkadziesiąt tysięcy cywilów wypędzonych z domów.
Alicja, służąca w mieszkaniu na Ochocie, wraz ze swoimi gospodarzami i sąsiadami z okolicznych kamienic ukrywa się w schronie przed bombardowaniem. Nie wiedzą, że już za chwilę wtargną tu żołnierze w niemieckich mundurach – choć wcale niemówiący po niemiecku – i zgotują im piekło, jakiego dotąd nie znali, mimo że wojna trwa już od czterech lat. W sierpniowym skwarze na placu targowiska będą walczyli o choćby kroplę wody i szukali najwymyślniejszych sposobów, by ukryć kobiety, dziewczyny i dziewczynki przed pijanymi Rosjanami. Bo nawet jedno spojrzenie, drobny gest czy ładna sukienka może doprowadzić je do zguby.
W zalewie książek, które z wojennej tragedii robią jedynie tło i dekoracje, niewielka objętościowo powieść Augustyniak jest dowodem na to, że współczesna fikcja może rzeczywiście przybliżać czytelnikowi fakty. Fikcyjna otoczka staje się pomostem, który buduje emocjonalną więź między czytelnikiem a wydarzeniami, ale staje się też swego rodzaju buforem.
To nie jest powieść z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, ale powieść potrzebna, bo przyczyniająca się do budowania świadomości także wśród osób, które zazwyczaj nie sięgają po reportaże. Dzięki fabularyzacji historii autorka ma szansę dotrzeć do nieco szerszego grona odbiorców i opowiedzieć im o losie cywilnej (choć nie tylko) ludności Warszawy na Zieleniaku. Losie bolesnym i wstydliwym, często ostatecznym lub naznaczającym na całe życie. Ofiary tych wydarzeń, które ocaliły życie, często do śmierci borykały się ze skutkami fizycznej i psychicznej traumy.
Autorka opowiada o tamtych wydarzeniach z delikatnością i empatią. Bez sensacyjnego tonu oddaje całą brutalność oprawców i atmosferę lęku panującą na miejscu. Dramatyzm sytuacji wybrzmiewa w pełni w oszczędnym, reporterskim tonie. Świetną decyzją jest wplecenie narrację świadectw ofiar tamtych wydarzeń zamiast rozbudowanych opisów tego, co przydarza się bohaterkom opowieści, dzięki czemu czytelnik może zbudować sobie pełny obraz sytuacji bez zbyt daleko idącej dosłowności.
Powieść jest wstrząsająca i bolesna, tym bardziej, że mocno osadzona w faktach. I właśnie dlatego trudno ją oceniać w czysto literackiej płaszczyźnie. Solidna, empatyczna i potrzebna lektura, która przywraca pamięć o wydarzeniach okrytych milczeniem. To napisana z pełnym szacunkiem do ofiar rekonstrukcja koszmarnych tygodni, które dłużyły się niczym lata. Literacka wrażliwość autorki pozwala opowiedzieć o ludzkim dramacie w sposób, który nie odziera ofiar z godności i skupia uwagę na kobiety skazane na milczenie.
Autor: Anna Augustyniak
Tytuł: Zieleniak
Wydawca: wydawnictwo Marginesy
Egzemplarz recenzencki
![Anna Augustyniak, Zieleniak [Marginesy]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivb1bCC0LTQJO72-CpWFoktbJsvH3HRXzEN5iiYdONa41hPfctg5WY7oyZE34HcRFQGuZUIq0dmgrnZtul8wQ-vzwqADQvKkVPlfHe86p1KimL7bMUBPLj2qnCW6rYBPiaNQ4HooaqGMOLhyphenhyphenQlFdSJfROnwEOlhgay7DcZf3xL8MKsMcSDuLAGzbqNFDc/w480-h640/Anna%20Augustyniak,%20Zieleniak%20%5BMarginesy%5D.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz