[#zwojtkowejbiblioteczki] Anna Augustyniak, Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było [Albus]

 [#zwojtkowejbiblioteczki] Anna Augustyniak, Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było [Albus]

Tego będziecie się musieli nauczyć, ty i cała rodzina.
Że babcia jest w pokoju swoich bardzo realnych wspomnień. I wyrwanie jej
do waszej codzienności będzie ją bardzo bolało i przerażało.

Wprowadzenie najmłodszych w świat trudnych spraw, które wydają się takie... dorosłe, to niełatwe zadanie. Wielu rodziców niestety bywa zmuszonych, bo to zrobić, ale brakuje im pomysłu, jak to zrobić dobrze, delikatnie i upewnić się, że dzieci rozumieją. I tu w sukurs przychodzą książki, wartościowe lektury, które pomagają zbudować płaszczyznę do rozmowy, punkt odniesienia, którego brakuje. Ale tego typu lektura musi być starannie dobrana, chociaż już wiem, że Anna Augustyniak to gwarancja jakości. Po poświęconym depresji Kałużysku teraz proponuje poświęconą chorobie Alzheimera Zieloną dziewczynkę.

Pewnego popołudnia babcia Nutki wchodzi na dach i siada na kominie. Nie jest to jej pierwsze dziwne zachowanie i wnuczka zaczyna się zastanawiać, co się dzieje. Nim jednak zdąży odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego babcia zachowuje się tak niezwykle, dzieje się coś strasznego: znika Debora, młodsza siostra Nutki. Czy dziewczynka odnajdzie zaginioną? Czy dowie się, co dzieje się z babcią? I kim jest Zielona Dziewczynka, która pojawia się i znika, prowadzi bohaterki w głąb czasu i wspomnień?

Książka opowiada o zapominaniu i przypominaniu sobie. Stanowi metaforyczny wstęp do rozmowy o tym, czym są alzheimer, dorastanie i branie odpowiedzialności za najbliższe osoby. Pomaganie to nie tylko zdjęcie kogoś z dachu i podanie mu kolacji, lecz także wysłuchanie, cierpliwość i wsparcie emocjonalne.

[#zwojtkowejbiblioteczki] Anna Augustyniak, Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było [Albus]

[#zwojtkowejbiblioteczki] Anna Augustyniak, Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było [Albus]

To poruszająca, pięknie napisana opowieść, w której nie ma medycznych wyjaśnień, ale powstaje piękna, czytelna metafora, przez którą dorosły może przeprowadzić młodego człowieka, na każdym etapie znajdując punkty do przedyskutowania, jeśli tylko będzie taka potrzeba. Doskonale wyważona między fikcyjnością a dosłownością pozwala w pełnych ciepła, bezpiecznych warunkach przejść przez niełatwe emocje.

Anna Augustyniak wspaniale obrazuje na przykładzie młodej bohaterki, co dla dziecka, ale i jego rodziny, oznacza postępująca choroba starszej osoby. I choć wiemy, że każdy przypadek może się od siebie nieco różnić, to zostały tu uchwycone najważniejsze objawy, jak zapominanie o drobiazgach, splątanie i coraz większa potrzeba opieki ze strony rodziny. Nutka nie wie i nie rozumie, co się dzieje. Jej młodą głowę zaprzątają bardzo dziecięce problemy, jak potrzeba przynależności do grupy, pragnienie spędzania czasu z rówieśnikami i przyjaźnie. Fakt, że muszą z mamą jeździć na wieś, do domu babci, zamiast spędzać czas jak lubią, jest dla niej małą wielką tragedią. Dopóki nie zrozumie, co naprawdę się dzieje. I że babcia, stały punkt na mapie życia, nie jest i już nie będzie taka sama.

Autorka poruszająco portretuje emocje wszystkich bohaterów - dorosłych i dzieci - choć siłą rzeczy koncentruje się na Nutce. W tym obrazie w niewymuszony, naturalny sposób udaje jej się oddać niuanse i całą gamę uczuć miotających rodziną - od gniewu po rezygnację, od smutku i lęku po akceptację i szukanie rozwiązań. A wszystko to pokazane zostało w sposób subtelny i dostosowany do możliwości percepcyjnych dziecka.


[#zwojtkowejbiblioteczki] Anna Augustyniak, Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było [Albus]

[#zwojtkowejbiblioteczki] Anna Augustyniak, Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było [Albus]

Istotny w tym obrazie jest strach. Babcia boi się utraty kontroli nad życiem, świadomości, że staje się zależna od innych. Dorosłych przeraża wymiana ról między pokoleniami, w której opieki zaczynają wymagać ci, którzy dotąd troszczyli się o innych. A dzieci boją się, wyczuwając napiętą atmosferę i nie potrafiąc zrozumieć sensu rozgrywających się wokół nich zdarzeń.

To nie jest książka, która przynosi magiczne rozwiązanie. Autorka szczerze pokazuje, że nie ma łatwych rozwiązań i nadchodzące zmiany będą miały wpływ na wszystkich członków rodziny, bez względu na wiek. Ale przynosi ukojenie dzięki świadomości, że wzajemne wsparcie pomaga uporać się nawet z najtrudniejszą sytuacją, którą trzeba zaakceptować. Jednocześnie to książka, która przypomina dorosłym, że dzieci, nawet jeśli do końca nie rozumieją, co się dzieje, widzą i wyczuwają wiele. I właśnie dlatego należy je - w miarę możliwości - w sytuację wprowadzić i ją objaśnić. Bo to niewiedza budzi największy lęk.

Tytułowa Zielona dziewczynka jest metaforą pamięci. Pamięci pięknej, swojskiej, ale czasem coraz bardziej nieuchwytnej. Tak jak wspomnienia pojawia się i znika, przynosząc czasem radość, ale też odciągając od tego, co tu i teraz, wiodąc na manowce. 

Ta pełna ciepła opowieść to doskonały wstęp do rozmowy o tym, co choroba Alzheimera oznacza dla całej rodziny. Dla dorosłych, którzy muszą zewrzeć szyki i opracować plan opieki nad chorą osobą. Ale i dla dzieci, które może troszkę szybciej będą musiały dorosnąć i zostawić z boku część małych dziecięcych dramatów. To wspaniale otulająca historia o rodzinnej miłości i pomocy, która nie zawsze polega na spektakularnych czynach. Wspaniale napisana, mądra i wartościowa lektura, cudownie zilustrowana przez Kasię Augustyniak.

Autor: Anna Augustyniak
Tytuł: Zielona Dziewczynka, czyli popołudnie, którego nie było 
Ilustracje: Kasia Augustyniak
Wydawca: wydawnictwo Albus

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY