Magda Knedler, Kasandra w ruinach [Zwierciadło]

 

Magda Knedler, Kasandra w ruinach [Zwierciadło]

Nazwisko Magdy Knedler na okładce książki jest dla mnie zawsze obietnicą pięknej literackiej podróży. Jej pisarstwo to kwintesencja wrażliwości na język i emocje oraz sztukę i kulturę, które znajdują połączenie w prozie eleganckiej i angażującej oraz przystępnej. To kwintesencja tego, jak pojmuję literaturę środka i dlatego zawsze nastawiam się zarówno na jakość, jak i rozrywkę. Nie inaczej było, gdy w moje ręce trafiła pięknie wydana najnowsza powieść autorki pt. Kasandra w ruinach.

Dar, który jest brzemieniem. Przeczucia, które ranią. Ideologia, która niszczy. Dwoje ludzi szukających sensu w pełnym absurdu świecie.

Rok 1944, Warszawa popowstaniowa. Wśród zgliszczy, ruin i wszędobylskich Niemców Staszek uparcie szuka śladów Kasandry. Ocalali cywile mówią mu o dziwnej kobiecie prowadzącej niewidomego ojca przez powstańczą Warszawę i zmierzającej do… biblioteki. Jednak wszelki ślad po niej zaginął. Mężczyzna nie traci nadziei, łapie każdą plotkę, każdy strzępek informacji. Jednocześnie wraz z innymi Polakami ratuje najcenniejsze zabytki piśmiennictwa. Czy zdoła odnaleźć ukochaną, zanim naziści doszczętnie spalą miasto? Czy uda się ocalić bezcenne zbiory?

Do czego tak naprawdę dąży Kasandra, córka jasnowidza? Jak przetrwała osiemnaście lat w toksycznej rodzinie? Czy jej niepokojące wizje się ziściły? Jaki los czekał jej bliskich? Czy można było pozostać obojętnym, gdy do głosu doszła zbrodnicza ideologia…?

Kasandra w ruinach to opowieść o determinacji, sile, nieuchronnym fatum i miłości do ksiąg i książek.

MIEJSCE I IMIĘ

Magda Knedler zawsze fantastycznie opowiada o miejscach, robiąc to w takich sposób, by wyciągnąć ich historyczny potencjał. Sięga zarówno po wiedzę powszechną, jak i mało znane smaczki, odwzorowując nie tylko jego wygląd, ale atmosferę właściwą dla czasu akcji i opowiadając o niełatwej przeszłości. W najnowszej powieści, dzięki wyborowi miejsc akcji, opowiada o tożsamości narodowej i kulturowej, o tym, jak ona nas kształtuje i dlaczego jesteśmy gotowi się jej wyrzec. W przemyślany sposób maluje portret miejsc przez odwołanie do realiów życia, którego częścią była kultura, do prądów myślowych i postaw społecznych. Zamyka w ten sposób w opowieści o Kasandrze ogrom niuansów, które same w sobie stanowią przestrzeń do refleksji i obrazują niełatwą przeszłość tego kręgu kulturowego. Jest tu tyle smaczków, że wymieniać można by je długo, ale najlepiej odkrywać je samemu.

Zakochałam się w tej opowieści i w bohaterce, podobnie jak oczarowana jestem nawiązaniem do mitologicznej Kasandry. Autorka w pełni wykorzystuje potencjał tego nawiązania, konstruując nietuzinkową bohaterkę. Świadomie odwołuje się do naszych skojarzeń wywołanych przez imię, uzupełniając oczekiwania w istotne detale uwiarygadniające postać i dopasowujące ją do realiów czasów zarówno jej, jak i nam współczesnych. Taki zabieg, rozpinający kreację bohatera między mitologicznymi odniesieniami, funkcjonowaniem w międzywojennej i wojennej rzeczywistości, ale sięgającym ku nam współczesnym wartościom i emocjom, wymaga dużego wyczucia i świetnego warsztatu.

Podobnie świetnego warsztatu wymaga budowanie emocji. I w tym Magda Knedler jest dla mnie mistrzynią. W jej powieściach nie ma tanich chwytów fabularnych, nie ma nachalności, jest za to subtelnie tworzona przestrzeń. Konstrukcja scen i fabuły zaprasza do przeżywania autonomicznego, do osobistej refleksji, a choć całość - także najnowszej powieści - jest intensywnie poruszająca, nie ma w tych emocjach przymusu, jest za to umiejętnie prowadzony dialog z wrażliwością odbiorcy. Autorka prowadzi grę z wirtuozerią, wydobywając z opowieści, a w konsekwencji z odbiorcy, szczere emocje, narastające z każdą kolejną nutą.

WIESZCZKA i BIBLIOFIL

Bardzo ciekawie prowadzony jest wątek profetycznych zdolności Kasandry i jej ojca. W powieści, która nie wpisuje się w ramy fantastyki i nie sięga ku realizmowi magicznemu jest to niezwykle trudne. Łatwo można bowiem popaść w banał czy pójść o krok za daleko, odbierając historii cały autentyzm. Magda Knedler jednak w tę pułapkę nie wpadła, fantastycznie operując dosłownością i niedopowiedzeniem. W tej przestrzeni pomiędzy "na pewno" i "być może" daje czytelnikowi przestrzeń do własnej recepcji postaci. To, na ile uwierzymy w te zdolności, zależy wyłącznie od nas samych, podobnie jak interpretacja bohaterki pod tym kątem.

Nic nie jest przesadnie dosłowne, profetyzm ma w sobie aurę tajemniczości i niepewności, która sprawia, że doskonale rozumiemy, dlaczego nie wszyscy są w stanie Kasandrze uwierzyć i ona sama staje się personifikacją mitologicznego symbolu proroka, któremu nikt nie wierzy. Jednocześnie tę aurę tajemniczości współtworzą niedopowiedzenia, serwowane z taką rozwagą, by budować napięcie, ale nie burzyć istoty tego, co dzieje się w tej bardziej realnej warstwie przeżyć i doświadczeń. I dlatego powieść ma szansę trafić do szerokiego grona odbiorców, także tych szukających w historiach realizmu.

Jest też książka Magdy Knedler pieśnią pochwalną dla bibliofili. Dla wszystkich, którzy kochają książki i którzy dedykują swoje życie ochronie dóbr kultury. Wątek to niebagatelny i przywracającym pamięć o ratowaniu księgozbioru w wojennej zawierusze. Ten wojenny detal staje się klamrą, która spina tę nielinearną opowieść. Zestawia walkę o przetrwanie z walką o ocalenie wiedzy i piękna. Pokazuje, że są tacy, którzy wbrew przysłowiu gotowi są ratować róże, gdy płoną lasy, lecz nie czyni ich to bezdusznymi na krzywdę drugiego człowieka.

W tym wątku odnajdzie się każdy zakochany w słowie pisanym czytelnik, każdy, kto choć raz rozpaczał nad rozdartą kartką czy zniszczoną okładką. I każdy, kto rozumie, jak wielką wartość ma sztuka i kultura, której żadna wojna nie powinna wymazać. Knedler przypomina, że książki także mają moc ocalającą, są ukojeniem, ale i pamięcią, sumieniem i wartością. Wśród popiołów i gruzów stają się mostem, który ma szansę połączyć odrodzoną przyszłość z pogrzebaną przeszłością, drogą do odzyskania człowieczeństwa, ogniem, z którego powstanie feniks.

PRĄD WSTECZNY

To opowieść, która pochłania nas niezauważalnie i nieubłaganie zarazem. Pozornie łagodna w swym całym dramatyzmie, okazuje się zdradziecka jak prąd wsteczny, który porywa czytelnika i już nie wypuszcza z objęć. Nie robi przy tym hałasu, pozbawiony jest patetycznej siły, ale subtelnie wnika pod skórę, zaciska się na gardle. Opowieść o mężczyźnie poszukującym wśród gruzów Warszawy ukochanej mogłaby być banalna, gdyby nie fakt, że sama autorka ma niebywałą zdolność do wydobywania drugiego dna z każdej historii, do szukania wartych interpretacji tematów i wątków. To nie wojenny romans w powstańczych dekoracjach, to opowieść o ludzkiej sile i słabości. O skazach i pęknięciach, które mają niszczycielską moc, ale też o determinacji i mocy ocalenia w sobie tego, co czyni nas ludźmi. To opowieść, w której dosłowność miesza się z metaforą, w której autorka wspaniale tworzy paralele między zewnętrznym światem a przeżyciami bohaterów. I w której równie wiele dzieje się w samej fabule, jak zawiera między słowami.

W pustej przestrzeni pomiędzy dosłownością i niedopowiedzeniem, tworzy autorka równie ważną opowieść, przestrzeń do refleksji i ciszę, w której najpełniej wybrzmiewają emocję. To właśnie dlatego, choć historia nie jest brutalna, uderza w czytelnika z całą gwałtownością i na długo osiada w pamięci. To opowieść, która jest nieustanną cisza przed burzą, oczekiwaniem bez ukojenia. Lektura jest jak błądzenie wśród ruin, przesycone niepewnością, ale fascynujące zarazem.

Wędrówka bohatera w przestrzeni gruzów Warszawy staje się dla niego więcej niż wyzwaniem. Jest też drogą niedosłowną, prowadzącą przez własne emocje i doświadczenia, lęki, oczekiwania i nadzieje. Jest porządkowaniem przeszłości i trwaniem w pragnieniu zbudowania czegoś na przyszłość. Jeśli dodamy do tego wszechobecną nieobecność Kasandry, otrzymamy kolejną warstwę opowieści - o ludziach, którzy mają niebagatelny wpływ na otoczenie i pozostawiają trwały ślad po sobie. Kasandra zdaje się czasem nieuchwytna, ulotna jak mgła, a jednak jest namacalna i autentyczna.

HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ

Magda Knedler wielokrotnie wykorzystywała do budowania napięcia naszą znajomość historii, świadomość przyszłych wydarzeń, których bohaterowie nie mogą się jeszcze spodziewać, i robi to po raz kolejny, choćby wprowadzając wątek kliniki doktora Aspergera ... W jej prozie, bez propagandy i dydaktyzmu, sportretowany jest przerażający rozwój ideologii i jej niszczycielskiej siły. Obserwujemy, jak rodzą się idee, o których wiemy, że doprowadziły do makabrycznych wydarzeń, i stajemy się świadkami tego, jak infekują kolejne umysły i jak krytyczne myślenie zostaje stłamszone i zakrzyczane. Ten mechanizm rozpoznajemy intuicyjnie, a fakt, że wiemy, co się wydarzy wkrótce, sprawia, że mocniej drżymy o los bohaterów.

Intuicja autorki w połączeniu z wszechstronną wiedzą i gruntownym researchem sprawiają, że lektura jest wciągająca i poruszająca. Choć akcja osadzona została w historycznych realiach i podbita jest profetyczną nutą, jest też lustrem dla znanej nam rzeczywistości i ostrzeżeniem. To opowieść o niszczycielskiej mocy ideologii, ale i o nienawiści, którą przekierować można na własne dziecko, o tym, jak ranić można świadomie i nieświadomie.

MIŁOŚĆ I WOJNA

Powieść Magdy Knedler zachwyca i przeraża. Doskonale portretuje bowiem mechanizm domowej przemocy, ale też zabójcą moc oczekiwań, którym nie da się sprostać. Autorce udało się uchwycić mnóstwo niuansów związanych z pięknym i okrutnym obliczem miłości. Pokazała, co znaczy kochać mądrze i z szacunkiem, a jak wygląda egoistyczne uczucie, które miłość (także rodzicielską) próbuje udawać. Jak ludzie potrzebują poczucia kontroli i jak wprawnie oszukują siebie i innych. To opowieść nie tylko o wojnie tej, która toczy się na zewnątrz, ale i tej wewnętrznej, którą w sercu każdy toczy sam ze sobą.

Przepiękna to i na długo zapadająca w pamięci opowieść. Wysublimowana, na swój sposób delikatna, tkająca pełnię przeżyć z ażurowych emocji. Wydobywająca na powierzchnię to, co ukryte, z gracją balansująca między autentyzmem i niedopowiedzeniem. Magda Knedler po raz kolejny opowiada historię niezwykłą, tkając ją z rozmysłem na stelażu przeszłości. Pozwala jednocześnie przeżywać ją po swojemu, bardziej skłaniając do refleksji niż podając odpowiedzi na tacy. Niezaprzeczalna jest elegancja tej prozy, która jednocześnie otwiera opowieść dla każdego, kto nie szuka gładkich obrazów i łatwych wzruszeń. To opowieść o miłości do książek, wewnętrznej sile, walce o swoje miejsce w okrutnym świecie. O fatum i nadziei. I o poszukiwaniu, które będąc dosłowne, bywa też piękną metaforą.

Autor: Magda Knedler
Tytuł: Kasandra w ruinach 
Wydawca: wydawnictwo Zwierciadło

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY