Hanna S. Białys, Mary miasta [SQN]

 

Hanna S. Białys, Mary miasta [SQN]

Hanna Szczukowska-Białys serią o Marku Bondysie podbiła wiele kryminalnych serc. Nie ukrywam, że moje także i z niecierpliwością czekam na kolejne części cyklu. I oto piąty tom - Mary miasta - trafił do rąk czytelników. I, myślę, że sporo namiesza w głowach.

Zawsze szukał sprawiedliwości.

Teraz sprawiedliwość szuka jego.

Młoda rowerzystka zostaje napadnięta w drodze do pracy, a niedługo później jej okaleczone ciało zostaje odnalezione przez nauczyciela z Myślęcinka. Tą sprawą będzie musiał jednak zająć się inny śledczy – Marek Bondys po raz pierwszy od dawna bierze urlop.

Okazuje się jednak, że nie dane będzie mu wypocząć – dziwny list budzi w nim wspomnienia, które próbował upchnąć w najciemniejszych zakamarkach pamięci. Przesyłka od Artura Goletemese to niemile widziane zaproszenie do Miasta, do którego się nie wraca. Miejsca, które komisarz Bondys znienawidził, zanim jeszcze zdążył je poznać. Które karmi się tym, o czym ludzie próbują zapomnieć.

W hotelu Prezydentia, niegdysiejszym symbolu Miasta, doszło do brutalnego zabójstwa. Pokój 1046 spłynął krwią dziwnego gościa. Bondys zjawia się na miejscu, ale nie po to, by rozwikłać sprawę – dla niego powrót do Prezydentii to powrót do koszmaru, który rozegrał się wiele lat wcześniej…

Autorka nie ma litości dla swojego bohatera. A choć już wcześniej stawiała mu wyzwania, zwłaszcza kryminalne, to jednak tym razem posuwa się znacznie dalej. Bo nie dość, że pozwala nam spojrzeć w przeszłość bohatera, to jeszcze wikła go w sprawę, z której trudno będzie wyjść obronna ręką.

Powieść rozwija się niespiesznie. Autorka tworzy podbudowę wydarzeń w taki sposób, że czasem miałam wrażenie, że stoimy w miejscu. Ale to zabieg celowy, pozwalający czuć ten niepokój, który towarzyszy ciszy przed burzą. Z jednej strony bowiem mamy sprawę zabójstwa z prologu powieści, z drugiej uchylony rąbek tajemnicy o losach byłej już współpracowniczki Bondysa, a z trzeciej... wyprawę Marka do Miasta, miejsca, które budzi w nim najgorsze wspomnienia. Daleko od ukochanej Bydgoszczy.

Intryga jest bardzo wielowątkowa i wielowymiarowa i choć ma swój dramatyczny moment kulminacyjny, wykracza daleko poza jeden tom. Dzieje się w nim wiele i niewiele zarazem, a czytelnik zostaje na końcu ze znacznie większą liczbą pytań niż odpowiedzi. Porzucony w oczekiwaniu na to, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, zastygłych w chwili grozy. I nawet jeśli momentami wydawało mi się, że akcja się nieco dłuży, to fajerwerki w finale dosłownie wyrywają z fotela.

Mam wobec powieści nieco mieszane uczucia, właśnie dlatego, że momentami spadek tempa wydawał mi się zbyt wielki, a akcja wydawała się dłużyć. Napięcie oczywiście rosło, ale troszkę zabrakło mi dynamiki w niektórych scenach, które lepiej wypadłyby w okrojonej formie. I chyba nie do końca przekonuje mnie motywacja adwersarza Bondysa, który na swoją chwilę chwały czekał bardzo długo, jednocześnie przechodząc na "ciemną stronę mocy".

Ale przyznać muszę, że intryga jest rzeczywiście spektakularna, może i zawiła, ale konstruowana starannie. I na pewno budzi emocje, zwłaszcza że ulubieniec czytelników nie tylko konfrontuje się ze swoją przeszłością, ale też jest realnie zagrożony.

Za to fantastycznie autorka dookreśla swoją postać poprzez jego relacje z otoczeniem. I robi to w sposób, który chwyta za serce. Już w poprzednich tomach widzieliśmy, że Bondys to solidny, zdolny śledczy, który potrafi troszczyć się o bliskie osoby, choć niesie bagaż trudnych i przykrych doświadczeń. Natomiast obserwowanie, jak wiele osób rzuca wszystko, żeby tylko pomóc komisarzowi, jest poruszające. Autorka wspaniale pokazała, że oddanie najbliższym i lojalność Bondysa procentują i choć on sam pozostaje na swój sposób samotnikiem, zgromadził wokół siebie ludzi, którzy go cenią i się o niego troszczą oraz szukają sposobu, jak wydostać go z tarapatów, nie czekając na prośby ani wyjaśnienia. I choćby tylko dlatego warto było po książkę sięgnąć. 

Powieść urywa się w dramatycznym momencie, co sugeruje, że na dokończenie historii i poznanie dalszych losów Bondysa przyjdzie nam poczekać i choć z jednej strony cieszę się na rozrost serii i chętnie wrócę do bohatera, to jednocześnie mam nieco wątpliwości, czy konieczne było rozbijanie tej historii na dwa oddzielne tomy. Choć wstrzymam się z oceną do momentu, kiedy opowieść zostanie domknięta, mam trochę poczucie, że skrócenie jej do jednego tomu, nawet bardziej rozbudowanego, dodałoby doń pewnej dynamiki. Nie chcę jednak wskazywać konkretnych scen, bowiem nie ma tu miejsca na spoilery.

Choć mam nieco mieszane odczucia, jeśli chodzi o ogólny odbiór powieści, to nadal cieszę się z powrotu do Bondysa. Cliffhanger wynagradza niedostatki i jest jak bomba zrzucona na czytelnika, który teraz jeszcze bardziej niecierpliwie będzie wypatrywał kolejnej części. Ja czekam z nadzieją na dynamikę i emocje.

Autor: Hanna S. Białys
Tytuł: Mary miasta
Wydawca: wydawnictwo SQN

Egzemplarz recenzencki.

Komentarze

Copyright © zaczytASY