Robert Małecki, Gąszcz [Wydawnictwo Literackie]

 Robert Małecki, Gąszcz [Wydawnictwo Literackie]

Robert Małecki jest świetnym seryjniakiem. To znaczy, że moim zdaniem naprawdę umie pisać kryminalne serie w taki sposób, by książki były spójne, a jednocześnie każda była na swój sposób niepowtarzalną historią. A ja mogę powiedzieć, że jestem seryjnym czytelnikiem autora, bo jego książki od razu trafiają u mnie na tapet. A po lekturze Gąszczu mogę powiedzieć jedno: Małecki znowu to zrobił. Znowu napracował się nad książką, którą połyka się w dwa wieczory. Ale to bardzo zacne wieczory.

W gąszczu cudzych kłamstw najłatwiej zagubić siebie.

Czwarty tom cyklu Roberta Małeckiego z duetem policjantów z Archiwum X.

Mężczyzna w strugach deszczu kopie grób w nadwiślańskim rezerwacie. Gdy kończy, odkrywa ze zdumieniem, że ciało, które wcześniej ukrył pod gałęziami, zniknęło. W tym samym czasie ginie znany miejscowy biznesmen Dawid Wróblewski. Policji nigdy nie udaje się go odnaleźć.

Po siedemnastu latach jeden niespodziewany trop otwiera to dawno zapomniane śledztwo i prowadzi policjantów z bydgoskiego Archiwum X do Chełmna – miasta dziewięciu wzgórz. Maria Herman i Olgierd Borewicz zaczynają jednak od katastrofalnego błędu, który komplikuje dochodzenie.

Śledztwo i prywatne piekło bohaterów zaczynają się przenikać. Maria Herman niebezpiecznie zbliża się do granicy, której obiecała sobie już nigdy nie przekroczyć. Olgierd Borewicz coraz częściej działa bez zahamowań…

Czy kontrowersyjne decyzje, mimo dobrych chęci bohaterów, mogą ich pogrążyć?

Robert Małecki, Gąszcz [Wydawnictwo Literackie]

Tym razem duet śledczych – Maria Herman i Olgierd Borewicz – rusza do Chełmna. Śnieg, mróz i puste uliczki miasta na dziewięciu wzgórzach budują wyjątkowo surowe tło. Sprawa dotyczy zaginięcia biznesmena Dawida Wróblewskiego z sierpnia 2009 roku. Po siedemnastu latach pojawia się przełom. Tylko że próbę zatrzymania podejrzanego trafia szlag. Jednak mimo przeciwności i gniewu przełożonego, Herman i Borewicz nie odpuszczają jednak śledztwa.

I tu ujawnia się największa siła prozy Małeckiego. Kryminalna intryga splata się ze społecznym i obyczajowym bagnem. Autor bezkompromisowo obdziera swoich bohaterów z heroizmu. Maria Herman walczy z nawrotem hazardowego nałogu, znosząc ból złamanej ręki w gipsie i życiowe dramaty wokół Arka Grocha oraz jego syna. Z kolei Olgierd Borewicz – nazywany przez kolegów Zero Siedem – to postać nadal trudna do polubienia. Jego seksoholizm, sypiące się małżeństwo i karygodne zachowania wobec żony wywołują w czytelniku spory sprzeciw. Choć podziw wzbudzić musi jego lojalność wobec partnerki. I choć nie chciałabym zbyt wiele mówić, znajdują się w powieści dość poruszające wątki z jego udziałem.

Psychologiczna głębia, z jaką na przestrzeni serii autor kreuje swoich bohaterów, budzą mój podziw. Podobnie jak autentyzm zarówno ich partnerskiej relacji, jak i przeciwstawienie zawodowego profesjonalizmu życiowym kryzysom. Zarówno Herman, jak i Borewicz potrafią dostrzegać ukryte ślady, kiedy prowadzą śledztwo, a jednocześnie w życiu i relacjach osobistych często nie dostrzegają rzeczy oczywistych. 


Robert Małecki, Gąszcz [Wydawnictwo Literackie]

W niesamowicie poruszający sposób Robert Małecki pokazuje prawdę o życiu z nałogiem. O uzależnieniu, które nigdy nie mija i w każdej chwili może dać o sobie znać. I w osobach swoich bohaterów fantastycznie udaje mu się zawrzeć różne jego oblicza. Herman z nałogiem walczy, a jednocześnie w chwili życiowego kryzysu upada pod ciężarem. Zdając sobie jednak sprawę z własnego uzależnienia, wie, że walkę będzie toczyć już zawsze. Co innego Borewicz, który żyje w zaprzeczeniu i jedynie porusza się po równi pochyłej, nie zauważając degradacji we wszystkich sferach życia.

Nie zapominajmy jednak, że poza wątkami spajającymi serię, mamy również do czynienia z pojedynczą, zamkniętą w obrębie tomu intrygą kryminalną. I ona bynajmniej nie pozostaje w cieniu wątków osobistych bohaterów. Mamy tu nie tylko dobrze zbudowane napięcie, ale też gąszcz tajemnic, przez który przedrzeć muszą się śledczy. Co po latach do łatwych nie należy. Małecki skupia się na drobiazgowej robocie policyjnej. Nie znajdziecie tu wyciągania królików z kapelusza. Jest za to żmudne przeglądanie starych akt, badania osmologiczne i chemiczne analizy lakieru ze szpadla. A rozwiązanie tajemnicy przynosi logiczny, dobrze umotywowany finał. Bez zbędnego patosu, za to bardzo o bardzo ludzkim wymiarze.

Autor nie tylko wiarygodnie konstruuje głównych bohaterów serii. Równie uważnie pochyla się nad postaciami każdej pojedynczej historii. Dzięki temu, znając finał sprawy, możemy zauważyć autentyzm portretów psychologicznych postaci i zbudowanych na przestrzeni lat osobowości. Pokazuje wpływ tragedii na ludzi, zarówno tych, którzy stracili bliską osobę, jak i tych, którzy przez lata dźwigali sekrety. W ten sposób obnaża prawdę o tym, że zbrodnia to nie zawsze efekt działania psychopaty, ale czasem splot niesprzyjających okoliczności i błędów, które mają daleko idące konsekwencje.

Kiedy czytałam tę powieść, miałam wrażenie, że tę serię powinno się zawsze czytać późną jesienią. Szare, nasiąknięte deszczem i chłodem dni doskonale współgrają z atmosferą samej książki (niezależnie od pory roku, w której rozgrywa się akcja). Bo sama powieść ma w sobie coś przygnębiającego i melancholijnego zarazem. To mroczna, duszna i do bólu wiarygodna lektura. Robert Małecki udowadnia, że świetnie rozumie ludzkie słabości i mistrzowsko przekuwa je w opowieści. Dla mnie to jeden z najlepszych kryminałów jesieni.

Autor: Robert Małecki
Tytuł: Gąszcz 
Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY