Maciej Siembieda, Gustaw i gadająca żaba [Agora]
Maciej Siembieda to autor, który jest niczym Midas - każdą historię zamienia w złoto. Co prawda Midas nie skończył dobrze, ale w przypadku jednego z moich ulubionych autorów mówimy nie o szlachetnym kruszcu, ale o złocie literackim. Bo dzięki swojemu talentowi i ciężkiej pracy Maciej Siembieda potrafi przekuwać swoje pomysły we wspaniałe, porywające historie. I nawet gdy wychodzi poza granice klasycznego kryminału, ma do zaoferowania swoim czytelnikom coś dobrego. Jak choćby... dwie nowele, wydane w tomie Gustaw i gadająca żaba.
Maciej Siembieda w dwóch nowelach – Gustawie oraz Gadającej żabie – kreśli słodko-gorzkie opowieści o ludziach, którzy ulegają pokusie: chcą od życia więcej, ale życiu niekoniecznie jest po drodze z ich planami. Po trosze moralitety, po trosze współczesne przypowieści, przede wszystkim jednak podszyte humorem, błyskotliwe historie o pogmatwanych ludzkich losach. Jak zwykle u autora – z życia wzięte.
Do maleńkiej wsi na Śląsku koniec świata zagląda z godną podziwu regularnością. Joachim Schymura przeżyje zagładę Weissdorfu kilka razy – za każdym razem tracąc cząstkę świata, w którym nie nazywano go jeszcze „samotnikiem ze wzgórza”. Żeby ocalić ostatni ślad dawnego życia, będzie gotowy do okrutnej zemsty...
Jego młody znajomy Krystian Poliwoda nigdy się nie wychylał, nigdy nie ryzykował. I zwykle dobrze na tym wychodził. Ale urażona ambicja i zawiedzione uczucie potrafią skłonić go do niespodziewanej brawury.
Z kolei bohater drugiej noweli – trójmiejski cinkciarz Marek – zawsze wiedział, że trzeba wykorzystywać szanse, które zsyła los. Tylko co, jeśli zwodniczy blask fortuny oślepia nawet najbardziej przebiegłego manipulanta?
Maciej Siembieda zdecydował się na eksperyment i wspólnie z Gazetą Wyborczą publikował swoje opowieści... w odcinkach. Wiele lat, a nawet ponad wiek po złotej erze takiej formy przedstawiania literatury w prasie. Ryzykownie, zwłaszcza że serwisy streamingowe sprawiły, że nawet seriale wolimy oglądać ciągiem. Sama przeczytałam tylko pierwszy odcinek, a potem z różnych względów już nie poszłam za ciosem i przeczytałam obie historie dopiero w formie książkowej, dlatego nie wypowiem się, na ile to eksperyment udany. Za to sama książka - z pewnością.
Opowieści nie są stricte kryminałami, więcej w nich z moralitetu, przypowieści, co dobrze współgra z wykorzystaną w drugiej z nich bajką o królewiczu zaklętym żabę. Nawet sama narracja ma w sobie coś z rytmu gawędy, opowieści, która płynie, momentami niespiesznie, ale jednocześnie ukazuje przed czytelnikiem drugie dno i zaprasza do refleksji.
Autor doskonale wykorzystuje krótką formę, zamykając w jej mikroświecie doskonale wykreowanych bohaterów i interesującą historię. W samej konstrukcji wewnętrznej nowel wyczuć można zamysł prezentowania w odcinkach, ponieważ co pewien czas następuje pewne zawieszenie akcji na miarę małego cliffhangera, po czym dalej akcja rusza dalej lub zostaje wepchnięta na nowe tory. I wcale nie jest to wadą przy czytaniu całości, bo te linie cięcia idealnie wpasowują się w każdą nowelę.
Zachwyca - choć w przypadku Siembiedy nie jest zaskakujące - jednoczesne osadzenie opowieści w fikcji i rzeczywistości, umiejscowienie akcji w rzeczywistych przestrzeniach, w historycznych realiach, a jednocześnie skonstruowanie z nich fikcji i metaforycznej opowieści o ludzkich wadach, słabościach, chciwości, osamotnieniu i nie tylko.
Sama nie wiem, która z historii zachwyciła mnie bardziej. Z jednej strony wskazałabym opowieść o samotnym Joachimie, świadku historycznych burz, które przeszły przez jego wieś. Wybrzmiewa tu oczywiste, ale wcale nie mniej inspirujące spostrzeżenie, że miejsca i ludzie stają się świadkami zawirowań i przemian. Joachim widział zatopienie osady, II wojnę światową, formowanie się powojennego ładu, PRL i jego upadek. On sam i miejsce, w którym mieszkał, ulegało tym zmianom i pozostawało niezmienne. A wokół ludzie oddawali się kolejnym swoim planom, porażkom i namiętnościom.
Trudno jednak nie zachwycić się także porywającą historią cinkciarza, który zbijał życiowy kapitał na obczyźnie, podając się za solidarnościowego działacza. Jego niebywała umiejętność lawirowania między ludźmi i zdarzeniami po to, by chronić siebie i wygodnie się urządzić, bez zważania na innych, okazuje się wręcz hipnotyzująca. A finałowy twist (który przemilczę) okazuje się iście elektryzujący.
Obie opowieści napisane są w charakterystycznym dla autora stylu, barwnym językiem. Jest w nich autentyzm, wiarygodne motywacje, ale też sporo ironicznego wręcz humoru. Ich lektura to prawdziwa przyjemność i literacka uczta. Jest też uniwersalne przesłanie, bo to opowieści zarówno pasujące do przysłowia o wilku, co to nosił razy kilka, jak i do konkluzji, że "chytry dwa razy traci". Przede wszystkim to uwspółcześnione przypowieści o pokusie i ludzkiej słabości, prawdziwe i wciąż aktualne. Pyszna lektura.
Autor: Maciej Siembieda
Tytuł: Gustaw i gadająca żaba
Wydawca: wydawnictwo Agora
Egzemplarz własny
![Maciej Siembieda, Gustaw i gadająca żaba [Agora]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEitedte907jrpSeJmSBIDAJsj6QcULDNhHKnFGeuMNXzdsevSG07k18t-IIiwsGYdKUHMhSFOQu0tDsKE9gGDzlAF6YK2zmVq7WCpgiCcD362TqncHcyw7XCTPHi4jWxJ8YhKOYEiyuBDoblJBut-lX4SHectNgn8K3nv0BssikgBnRErr7FT76xq9oAKs/w480-h640/Maciej%20Siembieda,%20Gustaw%20i%20gadaj%C4%85ca%20%C5%BCaba%20%5BAgora%5D%20(1).jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz