Paul Murray, Żądło [Filtry]

 

Paul Murray, Żądło [Filtry]

Ile książek polecanych przez innych macie w kolejce do czytania? Ja... jeszcze trochę. Na szczęście książki nie mają terminu ważności i mogą poczekać na swoją kolej. Oby się tylko doczekały, bo może umknąć nam coś dobrego. Ja cieszę się, że wreszcie wygospodarowałam czas na lekturę Żądła Paula Murraya, które w wielu wskazało w podsumowaniach jako najlepszą książkę roku. I wiecie co? To rzeczywiście mocny kandydat do topki.

Ta głośna książka przez wielu krytyków została okrzyknięta najlepszą powieścią ostatnich lat. Autorowi przyniosła liczne nagrody, między innymi Eason Novel of The Year oraz Nero Gold Prize. Znalazła się też w finale Nagrody Bookera.

Niegdyś zamożnych Barnesów poznajemy w chwili, gdy globalny kryzys finansowy pogrzebał ich majątek. Materialna katastrofa pociąga za sobą emocjonalną – upadek lukratywnego biznesu Dickiego odsłania grę pozorów, w której uczestniczyli wszyscy bohaterowie. Mieszkańcy prowincjonalnego miasteczka zastanawiają się, czy o bankructwie salonu samochodowego nie zadecydował przypadkiem pierwiastek moralny. Tymczasem żona byłego potentata, Imelda, za młodu najpiękniejsza dziewczyna w całym hrabstwie, udaje przed sąsiadami, że wszystko jest w porządku, choć w domu rozgrywa się dramat. Córka Barnesów, Cass, utalentowana poetka i najlepsza uczennica w klasie, zamiast uczyć się do matury, raz po raz upija się na umór. Jej młodszy brat, PJ, boi się przyznać rodzicom, że ma za małe buty, i marzy o tym, by uciec z domu. Coraz bardziej ucieka też jego ojciec, który spędza czas w lesie z miejscowym renegatem, budując schron przed rzekomo zbliżającą się apokalipsą. Wszyscy zadają sobie pytanie o swoje miejsce w życiu i o to, dlaczego sprawy potoczyły się tak źle. Nikt jednak z nikim nie rozmawia, każdy chowa swojego trupa w szafie, a scalić rodzinę próbuje tylko mały PJ. Czy mu się to uda, skoro żadna z bliskich mu osób nie dopuszcza do głosu swoich uczuć?

To irlandzka powieść o rodzinie, której dysfunkcyjność obnaża finansowy kryzys. Barnesowie zdawali się żyć całkiem wygodnie i zgodnie tak długo, jak długo należeli do grona najbardziej majętnych mieszkańców miasta. Kiedy jednak krach na rynku się przeciąga i pojawiają się napięcia, coraz trudniej zachować pozory, a poukładane relacje zaczynają się rozpadać.

Mamy tu jedną historię opowiadaną liniowo (choć z retrospekcjami), ale ze zmieniającą się perspektywą. Każdy z czworga członków rodziny ma swój wycinek narracji, ale wydarzenia biegną nieprzerwanie. Zmieniająca się narracja oznacza tu podjęcie tematu zawsze w innym punkcie. To interesujący zabieg, który sprawia, że możemy zagłębić się w uczucia każdego z czworga Barnesów, a jednocześnie podążamy za rozwojem wypadków. Do tego Murray bardzo starannie dobiera kolejność, w jakiej stawia w centrum postaci, tak by zawsze skupiać się na najważniejszej dla danego wycinka zdarzeń osobie, a jednocześnie pokazać sytuację z coraz to nowej perspektywy, nadając jej wielowymiarowości.

Ich czworo

Na początku poznajemy Cass, wychowaną w dobrobycie nastolatkę, która  cały swój rys osobowościowy zbudowała na przyjaźni z Elaine. Na relacji z przyjaciółką opiera wszelkie plany i zamiast rozwijać własne talenty oraz przygotowywać do egzaminów kończących szkołę, pod dyktando przyjaciółki upija się na umór i imprezuje w podejrzanych lokalach. Widzimy, jak emocjonalnie dystansuje się od rodziców, a zwłaszcza ojca, z którym łączyło ją zawsze najwięcej, a jej próba emancypacji właściwej młodym dorosłym prowadzi do bezrefleksyjnego odrzucenia rodzinnych relacji.

Drugi głos należy do PJ-a, który jako jedyny pragnie scalić rodzinę. Ignorowany przez wszystkich, zajętych własnymi sprawami, sam musi zmierzyć się w młodym wieku z wieloma trudnościami, w tym z utratą najstarszego przyjaciela, samotnością, dręczeniem i wymuszeniami. Nie znajdując oparcia w domu, głodny uwagi drugiej osoby, nawiązuje relację z kolegą poznanym w sieci.

Imelda, niegdyś najpiękniejsza dziewczyna w hrabstwie, wychowana w skrajnej biedzie kompulsywna zakupoholiczka wścieka się na męża i wyładowuje złość, bezustannie strofując syna. Utrata stabilności finansowej rozstraja ją emocjonalnie i intensyfikuje wszystkie wspomnienia z przeszłości.

Również Dickie zmaga się samotnie z własnymi demonami. Wraca myślami do przeszłości, którą przekreślił i odrzucił po śmierci brata, pogrąża w marazmie i - uciekając od problemów - oddaje szalonemu projektowi. Jednocześnie stopniowo odkrywa przed czytelnikiem swoją drugą twarz, przez lata skrzętnie skrywana pod maską, i traumę, która naznaczyła go w młodości.

Lustro rzeczywistości

W tych czterech postaciach niczym w lustrze odbijają się słabości całego społeczeństwa. Rodzinna saga pełna nietrwałych relacji, więzi rozpadających się pod ciężarem kłopotów staje się w pewnym stopniu uniwersalną opowieścią o nas samych. O społeczeństwie, które takie same dysfunkcje ujawnia w chwilach kryzysu gospodarczego, o samotności, w jakiej mierzymy się z trudnościami, o maskach zakładanych na co dzień i grze pozorów. A także o wyborach, które zawsze mają drugie dno.

Murray przeprowadza dogłębną wiwisekcję rodziny, obnażając ją do pojedynczych struktur nerwowych. Czytelnik ma okazję przeniknąć pod płaszcz pozorów, przyjrzeć się relacjom i zależnościom. Zobaczyć grę pozorów, brak zaufania i strategie wypracowywane po to, żeby przetrwać. Jednocześnie odkrywamy, że te strategie przetrwania nie są dla Barnesów niczym nowym. Murray pokazuje, jak mało możemy wiedzieć o drugim człowieku, nawet członku najbliższej rodziny. Każda osoba jest w gruncie rzeczy samotną wyspą niedającą się w pełni eksplorować.

I cisza, która się wzmaga

Opowieść zdaje się niespieszna, akcja rozwija się stopniowo, dzięki czemu czytelnik może dobrze poznać bohaterów i przyjrzeć się ich sytuacji. Może spróbować ją zrozumieć dzięki pogłębionym portretom psychologicznym, które tworzy i rozwija autor. Stopniowy bieg wypadków buduje przestrzeń do refleksji, do zagłębienia się w tematykę, odczucia emocji, które targają bohaterami.

Niespieszność nie oznacza jednak nudy, ponieważ Murray w mistrzowski sposób buduje napięcie. Poczucie zagrożenia, zbliżającej się katastrofy buduje klaustrofobiczną wręcz atmosferę. Ta opowieść wciąga i trzyma w klinczu przez ponad 500 stron. A końcówka to już przysłowiowa jazda bez trzymanki, dla której warto zarwać noc. I pozostawia czytelnika z prawdziwą gonitwą myśli.

Murray doskonale panuje nad tempem akcji, to je podkręcając, to przyspieszając. Sam tworzy grę pozorów, przekonując, że zarówno opowieść, jak i postaci wydają się czymś innym niż ostatecznie się okazuje. Przerywając grę pozorów, autor sprawia, że w coraz większym napięciu oczekujemy na rozwój wypadków. I wiemy, że to prawdziwa cisza przed burzą.

Mistrzostwo opowieści

Murrayowi udaje się oddać perspektywę każdej z postaci, posługując się narracją trzecioosobową. To jakby podczas oglądania filmu kamera zaczynała śledzić raz jedną, raz drugą osobę. Jednocześnie korzysta z takich środków wyrazu, by ta narracja nie była jednolita, by jej język oddawał także charakter postaci. Szczególnie widać to w przypadku Imeldy, której potok myśli płynie wartko, jakby nie było w nim miejsca na znaki przestankowe. Ale jeśli spojrzycie uważnie, dostrzeżecie, że w każdej z narracji autor operuje słownictwem i punktami odniesienia właściwymi dla danego bohatera. 

To powieść gęsta od emocji i gęsta od stopniowo ujawnianych tajemnic. Takich, do których dostępu nigdy nie będzie miała reszta bohaterów. Jest też sporo dramatyzmu, ale z perfekcyjnie rozmieszczonymi w powieściowej tkance punktami zapalnymi. Autor korzysta z rozpoznawalnych klisz literackich, jednak rewelacyjnie je remiksuje, dostarczając powieść porywającą i wciąż świeżą, splatając ze sobą kryzys rodzinny, gospodarczy, a także nawiązując do generujących niepokój zmian klimatycznych. 

Żądło jest opowieścią o rozczarowaniu tym, za czym się nieustannie goniło. Ze smutną konkluzją, że czasem zrozumienie tego, co jest dla nas dobre i  czego naprawdę potrzebujemy, przychodzi zbyt późno by uniknąć tragedii. Historia o tym, jak trudno jest dostrzec nadchodzące niebezpieczeństwo. O kryzysie relacji następującym w odpowiedzi na kryzys zewnętrzny. To błyskotliwa, dająca do myślenia historia, której kolejne warstwy odkrywać możemy nawet po zakończeniu lektury. Doskonały przykład, że literatura wysokiej próby może być porywająca i przystępna.

Autor: Paul Murray
Tytuł: Żądło 
Tłumacz: Łukasz Witczak
Wydawca: wydawnictwo Filtry

Egzemplarz własny

Komentarze

Copyright © zaczytASY