Charles Spencer, Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja [Czarne]

 

Charles Spencer, Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja [Czarne]

Brytyjski system szkół prywatnych, tych z internatem, zawsze budził moje podlane podejrzliwością zainteresowanie. W mojej, ukształtowanej przez rodzimą kulturę, głowie zupełnie nie mieści się oddanie dziecka do placówki edukacyjnej nie tylko oddalonej od domu, ale jeszcze całkowicie przejmującej kontrolę nad opieka do tego stopnia, że ogranicza moje prawo jako rodzica do swobodnych odwiedzin i komunikacji. Dziś, w erze internetu i telefonów komórkowych, utrzymanie kontaktu jest zapewne łatwiejsze i zwiększa się wpływ rodziców na warunki w szkole. A jak to było wcześniej? Tego, częściowo, można dowiedzieć się z książki Charlesa Spencera Szkoła bardzo prywatna.

Brytyjskie szkoły z internatem kojarzą się z elitarnością i wysokim poziomem nauczania. Kończyły je najwybitniejsze postaci w historii Wielkiej Brytanii, jak choćby Winston Churchill. Uczęszczające do nich dzieci wychowywano z myślą o służbie imperium – ojczyzna, wiara i szkoła tworzyły świętą trójcę, której należało być bezgranicznie wiernym. Trzeba było jak najszybciej zdusić w sobie tęsknotę za domem, aby w dorosłym życiu bez obaw wyruszyć na drugi koniec świata: do Kalkuty, Kapsztadu czy Calgary.

Dla rodziców wywodzących się z kręgów brytyjskiej arystokracji pozostawienie potomka w szkole z internatem stanowiło element tradycji, od której nie wyobrażali sobie odstąpić. Rzadko przyjmowali do wiadomości, jak wygląda drugie oblicze tej edukacji. A jej nieodłącznym elementem było przeświadczenie, że dobre wychowanie polega na złamaniu dziecka.

W latach 70. Charles Spencer, brat księżnej Diany, rozpoczął naukę w Maidwell Hall – elitarnej szkole dla chłopców. Trafił do niej jako ośmiolatek. Szybko się okazało, że w tej powszechnie szanowanej instytucji panuje przyzwolenie na przemoc ze strony nauczycieli, a także silniejszych uczniów wobec tych młodszych i słabszych. Podczas pięciu lat spędzonych w Maidwell Spencer był ofiarą psychicznego znęcania się, kar cielesnych i molestowania seksualnego. W Szkole bardzo prywatnej w przejmujący sposób opisał własne doświadczenia. Opowiedział także o losach swoich rówieśników – dziś dojrzałych ludzi, dla których edukacja w szkole z internatem stała się źródłem wieloletniej traumy.

Trudno jest tę książkę oceniać, pamiętając, że jest to zapis osobistych doświadczeń autora i osób, które zgodziły się z nim porozmawiać, a nie obiektywny reportaż, a do tego skupia się na jednej, konkretnej szkole, z której autor i jego rozmówcy mają niewesołe wspomnienia. Niemniej uważam, że autor podszedł do swojego dzieła w sposób wyważony i dobrze się do jej pisania przygotował. Podkreśla, że jest to jego osobiste doświadczenie, nie pozwala jednak, by zdominowało ono narrację, czyniąc ją jednostronną.

To historia osobistego doświadczenia, które pozwala zajrzeć za kulisy prywatnej szkoły pierwszego stopnia z perspektywy dziecka. Spencer opisuje swoją sytuację rodzinną i czynniki, które - poza podejściem arystokratycznego środowiska do kwestii kształcenia prywatnego i jego elitarności - zadecydowały o tym, że rodzice przekazali go do placówki edukacyjnej. Jednocześnie opisuje swój głęboki sprzeciw wobec tej decyzji i udowadnia, że dla dziecka, zwłaszcza w tak wczesnym wieku, jest to doświadczenie ze wszech miar traumatyzujące. Udowadnia, że ta forma kształcenia i podejście - przynajmniej ówczesne - do możliwości kontaktu z rodzicami w czasie trwania roku szkolnego pozbawia najmłodszych poczucia bezpieczeństwa i praktycznie zrywa jakiekolwiek bliskie relacje w rodzinie w sposób niemożliwy do odbudowania w dorosłym wieku. Dla mnie chyba to najbardziej szokująca, a może po prostu bolesna, część tej książki, ponieważ o nadużyciach czy przemocy, zarówno ze strony opiekunów, jak i uczniów, mówiło się nie raz. Ale tak naprawdę nie uzmysławiałam sobie, jak wielkie szkody emocjonalne są wyrządzane już od momentu podjęcia przez rodziców decyzji.

Oczywiście w szkole, do której wspomnieniami wraca autor, działy się rzeczy szokujące i karygodne. Ale Spencerowi udaje się uniknąć pułapki sensacyjnego tonu. On nie stara się dodawać dramaturgii wydarzeniom, próbuje je tylko odtworzyć i zastanowić się, jak postrzegał je jako dziecko i czy jego odbiór się zmienił. To właśnie ta rzeczowość relacji sprawia, że czytelnik nie czuje się emocjami bombardowany i może samodzielnie zastanowić się nad skalą zdarzeń i ich konsekwencjami. Dzięki zaś przywołaniu innych przykładów krzywd, jakich doznali koledzy autora, w tym tych ujawnionych Spencerowi w czasie przygotowań do pisania, możemy w pełni zobaczyć, z czym wiąże się izolacja dzieci od rodziny i rozwojowi jakich patologii sprzyja brak nadzoru.

Nie jest to komfortowa lektura, ale interesująca dla wszystkich, którzy interesują się brytyjskim systemem kształcenia elit, a także dla tych, którzy z podobnymi obrazami spotykają się w dziełach literackich. Relacja z pierwszej ręki, choć powstała po latach i reprezentująca spojrzenie z dystansu, jest ciekawym punktem odniesienia do zrozumienia i zgłębienia tematu. 

Autor: Charles Spencer
Tytuł: Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja 
Tłumacz: Zofia Szachnowska-Olesiejuk
Wydawca: Wydawnictwo Czarne

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY