Sarah MacLean, Letnie sztormy [Czwarta Strona]
Jest taka kategoria opowieści – filmowych, serialowych i książkowych – które na swój użytek nazywam "rozgrywkami obrzydliwie bogatych ludzi". Wiem, że kiedy po nie sięgam, będę przewracać oczami, ale jeśli ich twórcy się postarali, także dobrze bawić. I właśnie z nadzieją na dobrą zabawę sięgnęłam po Letnie sztormy Sarah MacLean.
Bogactwo, sekrety i rodzinne rozgrywki
Alice Storm nie jest taka jak jej rodzeństwo. Podczas gdy reszta walczyła o aprobatę rodziców, ich uwagę i niewyobrażalne miliardy, ona odeszła, budując własne życie poza wpływami rodziny. Nic nie mogłoby skłonić jej do powrotu – oprócz nagłej śmierci ojca. Teraz, gdy wróciła na prywatną wyspę rodziny u wybrzeży Rhode Island, planuje nie rzucać się w oczy, oddać ojcu ostatni hołd i wyjechać zaraz po pogrzebie.
Niestety jej ekscentryczny i manipulujący ojciec miał wobec rodziny inne plany. Pozostawił bliskim ostatnie wyzwanie – grę o spadek, która wywróci ich świat do góry nogami. Zasady są proste: muszą spędzić tydzień na wyspie, wykonać przydzielone zadania i odebrać należną część majątku.
Dla Alice tydzień w rodzinnym domu nie będzie jednak łatwy. Każdy zakątek rozległej posiadłości tętni chaosem: starsza siostra ukrywa romans, brat wciąż epatuje nieznośną arogancją, młodsza siostra wzbudza w Alice poczucie winy, a matka nieustannie ocenia swoje dorosłe dzieci chłodnym spojrzeniem. Nad wszystkim czuwa Jack Dean – intrygujący i zdecydowanie zbyt przystojny powiernik jej ojca. Cudem będzie, jeśli Alice uda się przetrwać ten tydzień bez szwanku.
Letnie sztormy to poruszająca powieść o rodzinie, żałobie i cenie, jaką płaci się za wolność.
Muszę przyznać, że to zaskakująco wciągająca powieść, która stanowi miks gatunkowy. Po części jest sagą rodzinną, bo choć akcja powieści rozgrywa się w ciągu tygodnia, to ze zlepków wspomnień dane jest nam poznać historię rodziny Stormów i zawiłych relacji rodzinnych. Jest też powieścią obyczajową z całą historią złożonej żałoby i prób poukładania codzienności. I wreszcie jest romansem, może i dość oczywistym, ale na szczęście niedominującym nad całością.
Jeśli spojrzeć na świat bohaterów racjonalnie, można uznać, że ludzie, którzy z pozoru mają wszystko, tworzą problemy, na które "zwyczajni" ludzie nie mają czasu. Oczywiście to bardzo duże uproszczenie,. Na szczęście w tej historii problemy bohaterów mają umotywowanie – a ich przyczyną są toksyczni rodzice. I to oboje, choć przede wszystkim ojciec, który sprawił, że jego dzieci nieustannie ze sobą rywalizowały. Ta nieustanna rywalizacja wypaczyła wszystkie relacje w rodzinie i sprawiła, że stajemy się świadkami istnego krajobrazu po bitwie.
W tej historii śmierć toksycznego rodzica nie niesie wyzwolenia, a staje się sygnałem do kolejnej rozgrywki. Okazuje się, że można sterować rodziną zza grobu. Ta rozgrywka oznacza dla nas, odbiorców, mnóstwo zwrotów akcji i przede wszystkim emocje.
Na uwagę zasługuje, jak sprawnie autorka manipuluje emocjami za pomocą znanych fabularnych rozwiązań i tricków. Niezależnie od tego, jak wiele razy kręciłam głową na absurdalność sytuacji, wciąż chciałam poznać zakończenie tej historii. A jest ona na tyle sprawnie napisana, że stanowi lekką, ale i angażującą lekturę. Autorka buduje napięcie i choć w centrum całej historii wyraźnie stawia Alice, stopniowo buduje portret każdego z bohaterów, zarówno pokazując to, co powierzchowne, jak i odkrywając aspekty skryte głębiej. I to jest właśnie klucz do dobrej lektury.
Oprócz napięcia miesza się w powieści wiele różnych emocji. Bywa absurdalnie, bywa zabawnie, namiętnie, poważnie, a nawet wzruszająco. Eksplorujemy bowiem nie tylko kwestie rywalizacji i walki o spadek, ale też mierzymy się z niemożliwą w tych okolicznościach do przeżycia żałobą. I choć trudno w tej książce mówić o pogłębionej perspektywie, to jest to całkiem niezła rozrywka.
To powieść niewątpliwie wciągająca i angażująca. Intrygująca jeśli chodzi o kwestie spadku opowieść o żałobie, ale przede wszystkim rewizja rodzinnych relacji, przełamywanie domowego tabu i prostowanie wypaczonych ścieżek. Zaskakująco skłaniająca do refleksji, wielokrotnie frustrująca, wciągająca lektura.
Autor: Sarah MacLean
Tytuł: Letnie sztormy
Tłumacz: Monika Skowron
Wydawca: wydawnictwo Czwarta Strona
Egzemplarz recenzencki.
![Sarah MacLean, Letnie sztormy [Czwarta Strona]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEigtiOfqJamkR05-9Ro9SFcPXqbgm0sYjOJBMWfAHCDylGAvuP9PNqOg2FUs2GefvrWYZFzfZxAbGesUCH5RtxuuVlKHy72wfOBGhWx_73yvCX6heDvI4ess2hN7yHNfUshGtDaPbbix0Tnn4DfUgFEGJ6PKTmFBrmBrSlX1wtdG6wsX5noOAzjYaL8HeI/w512-h640/Sarah%20MacLean,%20Letnie%20sztormy%20%5BCzwarta%20Strona%5D%20(2).png)
Komentarze
Prześlij komentarz