Saša Stanišić, Kiedy wdowa chce, żeby ktoś do niej zagadnął, stawia na grobie konewkę dzióbkiem do przodu [Książkowe Klimaty]

 

Saša Stanišić, Kiedy wdowa chce, żeby ktoś do niej zagadnął, stawia na grobie konewkę dzióbkiem do przodu [Książkowe Klimaty]

Kiedy wdowa chce, żeby ktoś do niej zagadnął, stawia na grobie konewkę dzióbkiem do przodu Sašy Stanišicia to książka, która intryguje tytułem. Mało kto ryzykuje, że czytelnik nie będzie w stanie spamiętać całego, udając się do księgarni, a w dobie okładek krzyczących jednowyrazowymi nagłówkami (często bez sensu dzielonymi na kilka linijek), już samo to budzi mój szacunek. No i jeszcze samo tytułowe zdanie kusi, by poznać odpowiedź na pytanie "ale o co chodzi". A szukanie tej odpowiedzi w lekturze było naprawdę wartościowe.

A co by było, gdybyśmy zamiast jednej decyzji podjęli inną?

Gdybyśmy odważyli się skłamać, zaryzykować albo pójść pod prąd?

Albo gdybyśmy mogli wypróbować życie, zanim je naprawdę przeżyjemy?

Laureat nagrody Angelus Saša Stanišić w swojej książce "Kiedy wdowa chce, żeby ktoś do niej zagadnął, stawia na grobie konewkę dzióbkiem do przodu" prowadzi nas do miejsc, w których nagle okazuje się to możliwe: wybrać trudniejszą drogę, zdecydować się na coś nieoczywistego albo powiedzieć jedno „dobre” kłamstwo. 

Z charakterystycznym dla siebie humorem, wyczuciem ludzkich słabości i wyobraźnią Stanišić bez patosu prowadzi czytelników przez świat pełen alternatywnych możliwości. I w ten sposób pani sprzątająca postanawia wreszcie zawalczyć o siebie. Prawnik jest gotów oszukiwać, by wygrać z ośmioletnim synem w memory. Pisarz jedzie na Helgoland i odkrywa, że już kiedyś tam był.

Każda historia jest próbą odpowiedzi na pytanie, ile żyć można zmieścić w jednym życiu.

To niesamowite, jak bardzo motyw „co by było, gdyby” można w literaturze wykorzystać w świeży sposób. Bo umówmy się, historii o alternatywnych rozwinięciach ścieżek życiowych powstało już niemało i niektóre okazują się bardzo sztampowe. Ale nie u Stanisicia. Bo tu autor ma pomysł na opowieść niebanalną zarówno w formie, jak i treści.

Książka jest tak naprawdę zbiorem opowiadań, krótkich form, spiętych fabularną klamrą, której finał jest rzeczywistym game changerem. Zaczyna się od pomysłu na Przymierzalnię, która ma tak naprawdę być oknem na alternatywne ścieżki życiowe. Potem zaś przeskakujemy między kolejnymi mikrohistoriami, których bohaterami są zwykli ludzie, a same mikrowybory dotyczą pozornie błahych sytuacji. Ale właśnie te błahe decyzje okazują się czasem kluczowe, choć czasem rzeczywiście nie mają wielkiej mocy. Finalna zaś opowieść nie tylko domyka pomysł z otwarcia, ale też zawiera ciekawy twist, który znów daje do myślenia. Ale jaki to twist - najlepiej przekonać się samemu.

Każda zawartych w książce historii jest inna, choć w wielu z nich przemyka motyw doświadczeń imigranckich. W każdej można znaleźć też coś interesującego, choć różni odbiorcy będą z różnymi aspektami rezonować bardziej lub mniej. Mnie zainteresowała chociażby opowieść o kobiecie imigrantce, której mąż na stare lata zdecydował, że powrócą do Turcji, a która odkrywa, że zupełnie nie podziela tego marzenia. Za serce ujęła mnie też historia o tytułowej wdowie oraz o przyjaciołach, którzy postanawiają wcale nie sprawdzać prawdziwości opowieści jednego z nich właśnie w imię tej relacji oraz myśli, że dużo przyjemniej jest wierzyć niż poznawać prawdę.

Historie są świetnie napisane. Autor potrafi w krótkiej formie zawrzeć naprawdę mocno osobowość swoich bohaterów oraz ich małe wielkie dylematy, pokazując, że czasem największe znaczenie mogą mieć pozornie błahe kwestie. Dylematy, którym jedni nie poświęciliby jednej myśli, dla kogoś mogą być źródłem refleksji, motorem napędowym albo życiowym hamulcem. 

Cudowne jest to, jak autor łączy w narracji warstwę obyczajową, groteskę, nonsens, tworząc autentyczne w swym wydźwięku opowieści. I zmuszając czytelnika do przyjrzenia się swojej codzienności i małym-wielkim decyzjom. Jednocześnie z gracją unika popadaniu w patetyczny ton, pozwalając odbiorcy na własne poszukiwania interpretacyjne. Stanisic wyciska z krótkiej formy wszystko, co tylko się da, a wydaje się, że robi to bez wysiłku. A klamrowa kompozycja udowadnia, że „w tym szaleństwie jest metoda”.

To naprawdę świetna historia. Nietuzinkowa, emocjonująca i skłaniająca do refleksji. Opowieść o zwykłych ludziach, małych decyzjach, których skutki często są ważne dla jednej osoby, a czasem mają moc wykraczającą poza pojedyncze losy. Czasem zabawna, czasem wzruszająca, czasem groteskowa. Jej lektura jest jak wyciąganie niespodzianek z pudełka i stanowi naprawdę dobrą rozrywkę, ale też literackie doznanie. Opowieść o przypadkach i ich konsekwencjach, ale też wykraczająca poza tę sztampową ramkę. Rewelacja.

Autor: Saša Stanišić
Tytuł: Kiedy wdowa chce, żeby ktoś do niej zagadnął, stawia na grobie konewkę dzióbkiem do przodu
Tłumacz: Małgorzata Gralińska
Wydawca: wydawnictwo Książkowe Klimaty

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY