Konrad Chęciński, Wampir z Woźnickich Dołów [Mova]

 

Konrad Chęciński, Wampir z Woźnickich Dołów [Mova]

Postanowiłam ostatnio poszerzyć wachlarz znanych sobie autorów kryminałów i traf chciał, że w moje ręce trafił Wampir z Woźnickich Dołów Konrada Chęcińskiego. I okazało się, że to kryminał w stylu, jaki mi odpowiada, niespieszny, nieprzesadnie brutalny, ale intrygujący.

W Zaduszki w bibliotece zostaje znalezione ciało Haliny Madej, miejscowej bibliotekarki. Początkowo wszystko wskazuje na włamanie, jednak zbyt duży chaos sugeruje coś innego: gorączkowe poszukiwania. Pośród porozrzucanych książek policjanci znajdują stare czarno-białe zdjęcie trójki dzieci. Na odwrocie – rok 1939.

Inspektor Nikifor Poradecki, jak zawsze opanowany i metodyczny, rozpoczyna dochodzenie, które prowadzi go w głąb lokalnych archiwów, rodzinnych historii i spraw, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

Z każdym dniem staje się bardziej oczywiste, że morderstwo nie jest przypadkiem, a przeszłość Woźnickich Dołów skrywa więcej, niż sugerują niewinne plotki. W miejscu, gdzie zapach świec miesza się z zapachem zbrodni, prawda ma wysoką cenę.

Może nie jest to lektura niezapomniana, do której będę wracać myślami, ale też nie każdy kryminał musi taki być. Czasem wszystko, czego potrzebujemy, to lektura na przyzwoitym poziomie, przy której możemy się poemocjonować i odetchnąć. 

To klasyczny, nastrojowy kryminał osadzony na polskiej prowincji, w którym inspektor Nikifor Poradecki rozwiązuje zagadkę morderstwa bibliotekarki w Zaduszki. Historia skupia się wokół mrocznych sekretów małej społeczności, zbiorowego milczenia i śledztwa łączącego współczesność z historią sierocińca.

Podoba mi się duszna atmosfera, zbudowana wokół zdarzeń i dwóch przeplatających się spraw. Bo z jednej strony mamy śledztwo w sprawie zabójstwa, z drugiej osobistą historię pani prokurator. Ten drugi wątek wydaje się bardzo poboczny, jednak z biegiem fabuły nabiera znaczenia.

Autor umiejętnie prowadzi czytelnika przez klasyczne, oparte na dedukcji śledztwo, przez poszlaki i podejrzenia, przez sekrety, których nie ujawniano przez lata. I choć akcja nie pędzi na łeb na szyję, historia okazuje się zajmująca.

Nikifor Poradecki jest dość sztampowym bohaterem, samotnikiem, policjantem z problemami, ale ta powtarzalność nie wydaje mi się wielką wadą. Ot, śledczy na tropie, który ma swoje słabości, ale potrafi być przenikliwy, a przede wszystkim uparty. Swoje robi też dobrze nakreślony klimat małego miasteczka, w którym z pozoru wszyscy wiedzą o wszystkich, a jednocześnie sekrety mnożą się po kątach. 

Fakt, że jednym z tropów jest książka Agathy Christie, z miejsca skłania do porównań. I tu Wampir... wypada nienajgorzej. Stopniowo budowane napięcie, zwłaszcza przez zagadkę i wychodzące na jaw sekrety niż dzięki szybkiemu rozwojowi wypadków, ograniczony krąg podejrzanych, atmosfera prowincji i odosobnienia, przeszłość, która ma swoje konsekwencje po latach. Wszystko to zgrabnie opowiedziane i przyjemne w odbiorze.

Autor: Konrad Chęciński
Tytuł: Wampir z Woźnickich Dołów 
Wydawca: wydawnictwo Mova

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY