[#zwojtkowejbiblioteczki] Stuart Gibbs, Szkoła szpiegów. Kierunek Alaska [Agora dla dzieci]

 

[#zwojtkowejbiblioteczki] Stuart Gibbs, Szkoła szpiegów. Kierunek Alaska [Agora dla dzieci]

Stuart Gibbs mnie wykończy. Powinnam przestać pisać o jego książkach, bo nawet nie mogę ich skrytykować, tylko muszę chwalić, a utrzymywanie stale dobrego poziomu wyczerpuje mój repertuar komplementów. Za to dla czytelników Szkoły szpiegów stała forma oznacza jedno: bezpieczny - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - wybór zawsze, gdy chcą dobrej rozrywki. Nie inaczej jest z kolejnym już tomem - Kierunek Alaska

Szkoła Szpiegów powraca! W 11. tomie bestsellerowej serii, Ben Ripley i jego przyjaciele z Akademii Szpiegostwa ruszają na Alaskę trenować pod okiem Cyrusa Hale’a.

Uwaga, czas na operację „Feniks w płomieniach”!

Ben Ripley i jego przyjaciele z Akademii Szpiegostwa ruszają na Alaskę trenować pod okiem Cyrusa Hale’a. Ćwiczenia z orientacji w terenie, łamania szyfrów i tworzenia materiałów wybuchowych z artykułów gospodarstwa domowego idą całkiem nieźle, jednak Cyrus nieoczekiwanie wpada w ręce wroga! Czy uda się go uwolnić? Kim jest rosyjski agent Iwan Szubrawski, który maczał palce w porwaniu? I kto tu kogo właściwie robi w konia?

Arktyczny wicher, góry lodowe i eksplodująca kra nie ułatwiają zadania nastoletnim agentom, ale na szali jest nie tylko przyszłość zasłużonego szpiega i dziadka Eriki. Tu ważą się losy całego świata…

Kolejna część bestsellerowej serii sprawdzonej w akcji (w każdych warunkach)!

Co nas czeka w nowym tomie? Przede wszystkim znajomy schemat. Znajomy tylko w ogólnym zarysie. Bo schemat, na którym opiera swoje książki autor, jest jak stelaż, na którym układa kolejne elementy intrygi. Dlatego teoretycznie wiemy, czego się spodziewać po każdej części, a jednocześnie z przyjemnością odkrywamy zupełnie nową pogodę. A choć wydawać by się mogło, że po dziesięciu tomach może się już nam ten schemat nudzić, to jednak raz za razem z zaskoczeniem odkrywamy, że czytanie wciąż nas bawi.

Choć to opowieści fikcyjne, to większość z przygód Ripleya wynika z inspiracji czerpanych przez autora z jego ukochanych książek oraz życiowych obserwacji. Tym razem odwołuje się do historii włączenia Alaski do Stanów Zjednoczonych i opiera na tej kwestii całkiem udaną intrygę wywiadowczą. Można powiedzieć, że Gibbs czasem jedzie po bandzie, ale skoro godzimy się na pewne naciągnięcia, sięgając po opowieści o Bondzie czy innych szpiegach, to czemu nie w literaturze dziecięcej? 

Jak zawsze w tej przygodzie ważne są relacje, choć tym razem nie tylko rówieśnicze i rodzinne. Dochodzi jeszcze kwestia rywalizacji z przeciwnikami i efekt lustrzanego odbicia w postaci bohaterki, która zaskoczy Erikę i odbierze jej nieco pewności siebie. To ciekawie prowadzony wątek i bardzo atrakcyjny element fabuły. 

Jeśli macie w otoczeniu dzieci, które zarzekają się, że książki są nudne, podsuńcie im Szkołę szpiegów. Jeśli chcecie uatrakcyjnić czas w domu, podróży czy poczekalni w przychodni - dajcie dzieciakom Szkołę szpiegów. Każdy zasługuje na tak atrakcyjną rozrywkę i zabawę literaturą. A Gibbs ma talent do wyczuwania, co spodoba się odbiorcom. I - podejrzewam - świetnie się przy wymyślaniu tych książek bawi.

Autor: Stuart Gibbs
Tytuł: Szkoła szpiegów. Kierunek Alaska
Ilustracje: Mariusz Andryszczyk
Tłumacz: Jarek Westermark
Seria: Szkoła szpiegów
Wydawca: Agora dla dzieci

Egzemplarz recenzencki.


Komentarze

Copyright © zaczytASY