Magdalena Kubasiewicz, Spalić wiedźmę [SQN]
Od debiutu Magdaleny Kubasiewicz minęło już 10 lat, a ja, choć czytałam książki autorki, nadal nie nadrobiłam debiutanckiej powieści i serii o Królewskiej wiedźmie. Ale, jak to mówią, co się odwlecze... i tym sposobem przy okazji wznowienia miałam przyjemność wreszcie poznać fabułę Spalić wiedźmę.
Witajcie w Krakowie, stolicy Polanii, jednym z najbardziej magicznych miast Europy. Nad Rynkiem krążą gołębie, które podobno były kiedyś rycerzami, w podziemiach monety strzegą demony, a nad zamkiem czuwa królewska czarownica Sara Sokolska.
Gdy nad miastem zbierają się ciemne chmury, a kolejne bariery ochronne pękają jedna po drugiej, Sara musi zmierzyć się z siłami, o których wolałaby nie pamiętać. Czeka ją targowanie z demonami, odczynianie zapomnianych klątw i podróż na drugą stronę lustra. Czy to jednak wystarczy, aby Sara zdołała ocalić miasto – oraz samą siebie?
Trudno sprawiedliwie ocenić debiut, mając w pamięci wrażenia po lekturze serii o Wilczej Jagodzie. Ale choć wiem, że od tego czasu autorka się rozwinęła (a debiutancka powieść została poddana drobnemu liftingowi, na szczęście bez pisania jej niemal od nowa), to nadal mogę stwierdzić, że to całkiem udana pozycja i świetne wprowadzenie do świata Polanii. A na tamte czasy (końcówka 2015 roku) bardzo dobry debiut.
Autorka jest obecnie jedną z czołowych przedstawicielek nurtu urban fantasy na naszym rodzimym rynku wydawniczym i brawurowo wkroczyła na tę drogę historią o Sanice (choć mam wrażenie, że największym echem w social mediach odbijały się kolejne książki z serii Wilcza Jagoda). Myślę, że wznowienie to doskonały pretekst, by poszerzyć grono miłośników także tej serii książek.
Kubasiewicz wykorzystuje z premedytacją baśniowy (i historyczny) potencjał Krakowa, by zaprosić nas do stolicy Polanii, krainy, którą nadal rządzi król i w której magia jest realna. Współistnieją obok siebie czarownice, czarodziejki, czarodzieje czy czarnoksiężnicy oraz różne mityczne istoty.
W ten świat nie jesteśmy wprowadzani stopniowo, nie ma tu miejsca na rozbudowaną ekspozycję, a zasady rządzące światem przedstawionym i mechanikę magii poznajemy, obserwując bieg wypadków. W pierwszej części podążamy śladami Saniki w misji na mniejszą skalę, która pozwala nam poznać bohaterkę i rozeznać się w realiach świata, w którym funkcjonuje. Początek książki jest jakby osobnym opowiadaniem, które osadza czytelnika w świecie i staje się punktem wyjścia do dłuższej opowieści o czarownicy.
Kreacja świata przedstawionego jest ciekawa, choć nieprzesadnie rozbudowana. Choć niektórych czytelników może rozczarować, to jednak zdaje się świadomym wyborem debiutantki. Tą powieścią buduje bowiem fundament, który rozwijać może w kolejnych częściach. Kubasiewicz stawia na wydarzenia i protagonistkę, jedynie delikatnie szkicując tło dla fabuły.
Autorce udało się już w tej pierwszej książce wykreować ciekawą postać kobiecą, tajemniczą, intrygująca i wyrazistą. Silną kobietę, która budzi kontrowersje w otoczeniu i sama nie jest pewna własnych motywacji. Siła tej bohaterki nie jest przerysowana, nie czyni z niej karykatury. Jest dobrze umocowana zarówno w stopniowo odkrywanej przeszłości, jak i rdzeniu osobowości. Jest postacią sarkastyczną, nieco wycofaną i zmęczoną swoją rolą społeczną, co dodaje jej autentyczności. Choć jest potężna, musi lawirować między oczekiwaniami królewskiego dworu a własną mroczną przeszłością, o której wolałaby zapomnieć. Właśnie to czyni ją ludzką i bliską czytelnikowi.
Bardzo mnie cieszy, że autorka nie pokusiła się o wprowadzenie wątków miłosnych, przyćmiewając tym samym zarówno atuty bohaterki, jak i wspieraną przez odwołania do legend i folkloru akcję. Udowodniła tym samym, że wątki romansowe nie są potrzebne do zbudowania emocjonującej fabuły.
Rozwijana stopniowo intryga również okazuje się nieźle zbudowana. Stawka w kolejnych częściach rozwija się i rośnie, osiągając spektakularny punkt kulminacyjny w finałowym starciu. Akcja rusza z kopyta od morderstwa i nie zwalnia aż do finału, w którym stawką jest bezpieczeństwo całego miasta. Jednocześnie autorka nad panuje nad powieściową dynamiką, unikając dróg na skróty i zbyt wielu dogodnych zbiegów okoliczności. Co prawda opiera się na znanych fabularnych schematach, ale dzięki umiejętnemu korzystaniu z motywów i kreacji protagonistki wypada to wszystko atrakcyjnie i lektura przyniosła mi sporo radości.
Postaci poboczne są niestety dość jednowymiarowe i schematyczne, ale znów - składam to na karb debiutanckiej próby, w której nie wszystko jeszcze jest na najwyższym poziomie. Mimo to była to interesująca lektura, zwłaszcza jeśli nie winduje się oczekiwań, znając prozę autorki. Może i świat przedstawiony nie jest bardzo rozbudowany, ale też autorka unika rozwlekłych opisów, zbytnio skupiających się na detalach kosztem tempa akcji i budowanego napięcia.
To książka, którą czyta się szybko i przyjemnie. Ciekawa lektura i dla miłośników urban fantasy, jak i fanów autorki, którzy zakochali się w jej twórczości na nieco późniejszym etapie kariery. A także dla tych, którzy lubią miks świata realnego i magii oraz zdarzenia odwołujące się do folkloru, baśni i legend. Gdybym sięgnęła po książkę 10 lat temu, powiedziałabym, że widzę potencjał. Teraz zaś wiem, że ten potencjał autorka cały czas wykorzystuje i rozwija.
![Magdalena Kubasiewicz, Spalić wiedźmę [SQN]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgdK7gcIbY0h37fcly8YeEgfBkZxBKehkWDGFBRYsC_EEwHcoi1soTIDxvSUkPBGO_EVvhbVrjbEnZd_u0VbxfEPIk-IMxdiOdzX-j5IbDE6VfNhtfX61c2CT018dxZlln7OoY_WnsKcxqRGKVCLU_YbHvRE7HvKT_cQyAtci1d4LEMLNOMND1qSi4Ncn0/w512-h640/Magdalena%20Kubasiewicz,%20Spali%C4%87%20wied%C5%BAm%C4%99%20%5BSQN%5D%20(2).png)
Komentarze
Prześlij komentarz