Tara Menon, Pod wodą [Wydawnictwo Poznańskie]
Ile powinna trwać żałoba? Jej przeżywanie jest procesem bardzo indywidualnym, a jednak każdy z nas ma o nim jakieś wyobrażenie. I choć w teorii nie ma tu reguł, określających choćby długość jej trwania, to jakoś znacznie łatwiej nam zaakceptować długą żałobę po rodzicu, dziecku czy partnerze, ale niekoniecznie po przyjacielu. Właśnie temu rodzajowi żałoby przygląda się w swojej powieści Pod wodą Tara Menon. A jednocześnie wykracza poza nią.
Kiedy pięcioletnia Marissa traci matkę, ojciec zabiera ją na niewielką tajską wyspę na Morzu Andamańskim. Tam dziewczynka zaprzyjaźnia się z Arielle i razem odkrywają kruche piękno wyspiarskiej przyrody — lasów, raf koralowych i plaż. Ucząc się wstrzymywać oddech na długie minuty, zanurzają się w głębiny, poruszając się w idealnej harmonii, niczym manty. Jednak w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia 2004 roku, gdy tsunami na Oceanie Indyjskim dociera do brzegu, dziewczynki zostają porwane przez pierwszą falę i rozdzielone.
Osiem lat później Marissa mieszka w Nowym Jorku. Dni spędza, błąkając się po mieście, a noce — szukając ukojenia w ramionach nieznajomych. Gdy miasto przygotowuje się na niszczycielską burzę, Marissa wraca myślami do przeszłości i uczy się, jak przetrwać w kruchym, niepewnym świecie.
Ta powieść trafiła idealnie w moją wrażliwość. Jest bowiem historią przyjaźni, opowieścią o stracie, ale stracie nie tylko na tym czysto ludzkim polu, a do jej utkania autorka sięgnęła po realne wydarzenia, które wielu z nas pamięta, choćby z telewizyjnych przekazów, czyli słynne tsunami które w okresie bożonarodzeniowym w 2004 zabrało krwawe żniwo na rajskich wybrzeżach pełnych turystów.
W tej nieprzegadanej historii mamy kilka interesujących warstw fabularnych. Pierwszą z nich jest opowieść o wyjątkowej przyjaźni, która połączyła dwie dziewczynki mieszkające na tajskiej wyspie. Patrzymy na nią przez pryzmat żałoby, bo oto bohaterka-narratorka Marissa wspomina piękną relację, która połączyła ją z Arielle. W jej wspomnieniach czuć zarówno nostalgię, jak i ogromną tęsknotę i smutek, a jednocześnie zobaczyć można, jak ważne dla siebie były dziewczyny, jak wiele dla siebie znaczyły i jak ogromnym szczęściem dla obu była ta znajomość. W tej warstwie powieść jest odą do przyjaźni, która staje się kotwicą w świecie pełnym obcych, przewijających się przez życie ludzi.
Jednocześnie w znacznej mierze pozostaje powieść zapisem żałoby. Podążając za wspomnieniami zanurzamy się w głębinach tęsknoty za utraconą przyjaciółką, czując jednocześnie jej nieustającą obecność. Tak jak czuje ją Marissa, niemal nawiedzana przez ducha i niepragnąca by przeszłość od niej odeszła. Jednocześnie wiemy i odkrywamy co się wydarzyło. Płynąc z nurtem opowieści, cofamy się w przeszłość, zgłębiamy kolejne zdarzenia, dążąc do tego, co nieuchronne. Poznajemy smak tęsknoty i poczucia winy, uczymy się rozumieć żal za tym, co stracone, i podskórne pragnienie, by zamienić się z przyjaciółką rolami. Marissa jest personifikacją syndromu ocaleńca i to kolejny interesujący aspekt powieści.
Ale pod wodą to nie tylko piękna opowieść o ludziach i przyjaźni, ale też poruszająca elegia do odchodzącego świata dzikiej przyrody. Tajska wyspa bowiem dla przyjaciółek jest czymś więcej niż kurortem, do którego ściągają turyści z całego świata. To też enklawa fascynujących okazów fauny i flory, które bada ojciec Marissy wraz ze współpracownikami, a które dziewczyny uczą się kochać. Młode bohaterki dostrzegają, że świat przyrody się kurczy, a ingerencja człowieka zubaża go coraz bardziej.
Menon pisze przejrzyście, a zarazem poetycko. Z plastyczną wręcz umiejętnością kreśli obrazy bajecznej przyrody, a równie perfekcyjnie wychodzi jej kreślenie pejzażu uczuciowego. To dlatego powieść jest tak poruszająca i wciągająca, a choć pełna smutku, ma w sobie coś urzekającego. Autorka świetnie pokazuje kontrast między pociągającym, fascynującym obliczem przyrody, która jest dla bohaterki znajoma i oswojona, z niszczycielskim żywiołem, który odbiera jej wszystko. Podobnie umiejętnie kreśli paralelę między tajskim tsunami a zbliżającą się nawałnicą w Nowym Jorku. Oba kataklizmy mogą oznaczać dla bohaterki zgubę, ale mogą też być ocaleniem, co pięknie wybrzmiewa w finale.
Doceniam, że choć dramatyczne wydarzenia z przejścia tsunami są kamieniem węgielnym opowieści, to sam opis przebiegu zdarzeń nie jest przesadnie rozbudowany. Autorka nie skupia się na przerażających opisach, które zdominowałyby narracje, ale penetruje obszar emocjonalnego spustoszenia, które jest konsekwencją tych doświadczeń. Na stelażu słów czytelnik sam może zbudować sobie pełny obraz dramatu, którego obrazy tkwią przecież w pamięci wielu z nas.
To bardzo dojrzały debiut, który splata ze sobą naturalną katastrofę, wrażliwość ekologiczną oraz opowieść o siostrzeństwie z wyboru, traumie, stracie, o żałobie i poczuciu winy. Zniuansowany, emocjonalnie pogłębiony obraz bohaterki pozwala w toku lektury wybrzmieć wielu interesującym kwestiom. To powieść, która jednocześnie przenika spokojem i targa gwałtownością emocji, trzyma w napięciu dzięki temu, co wiadome i niewiadome zarazem. Powieść, która daje możliwość przeżycia duchowego katharsis wraz z bohaterką i osiada w czytelniku na dłużej.
Autor: Tara Menon
Tytuł: Pod wodą
Tłumacz: Aleksandra Weksej
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
Egzemplarz recenzencki
![Tara Menon, Pod wodą [Wydawnictwo Poznańskie]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjuyg5TRYQuvUsayJxcwtuxfW6lrVr8xVeM0D_xLeXd-NQn6ZW83O6pyFPhOpTxU02ok96F4sAEENmj3DjigEZRoT4hdv_cRSbLulLMMcPfi03yHaPLbuKa3ZO35xLbXhEy0FPbS7mnKP3-qfgHKSA1oM39OwWChWXz6_HLEi0omVVn6TpNsin4GDsJOsA/w480-h640/Tara%20Menon,%20Pod%20wod%C4%85%20%5BWydawnictwo%20Pozna%C5%84skie%5D%20(1).jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz