Anna Arno, Do pana kieruję moje milczenie. Spotkania, których nie było [Znak]

 

Anna Arno, Do pana kieruję moje milczenie [Znak]

Sięgacie czasem po eseje literackie? Przyznam, że ja nieczęsto, ale cieszę się, że zdecydowałam się na lekturę Do Pana kieruję moje milczenie Anny Arno.

Co by było, gdyby? Gdyby Wittgenstein zdążył spotkać się z Traklem, zanim ten przedawkował? Gdyby Adolf Hitler dostał się do wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych? Gdyby Rilke w przeddzień pierwszej wojny światowej nie wyjechał z Paryża?

Anna Arno opisuje spotkania i przeoczenia, sytuacje potencjalne, w których bliskość stała się przepaścią. Z literackim sznytem eseistki i precyzją historyczki prowadzi czytelnika do szkoły w Linzu, szpitala garnizonowego w Krakowie czy majątku Lwa Tołstoja w Jasnej Polanie. Zaplata losy bohaterów, którzy mogli lub pragnęli się spotkać, a jednak się rozminęli.

Esej Arno to portret czasów, gdy w cieniu rodzących się totalitaryzmów kiełkują nowa wrażliwość, filozofia i sztuka. To także medytacja o milczeniu, losie i niemożliwości jego pokonania. 


Anna Arno, Do pana kieruję moje milczenie [Znak]

Gdybanie o tym, co mogłoby się zdarzyć, to ciekawy punkt wyjścia do opowieści,  której rolę odgrywają  mniej lub bardziej znane osobistości z czasu schyłku austro-węgierskiego świata. Ale sednem książki nie jest snucie przypuszczeń, a uchwycenie zarysu postaw intelektualnych elit wobec rodzącego się zła.

Na kartach książki pojawia się Hitler, najgłośniejsze i najbardziej rozpoznawalne nazwisko, ale tylko dlatego, że chodził do tej samej co Wit­t­gen­ste­in szkoły (choć do innej klasy). A jednak nie staje się dominantą rozważań, jest tylko punktem odniesienia, znakiem, że dwóch tak różnych ludzi wywodziło się z podobnego edukacyjnego środowiska. Autorka nie zagłębia się choćby w rozwadzania, jak wyglądałby świat, gdyby Adolf został przyjęty do akademii i zajął się malarstwem, choć jednocześnie prowokuje, by to czytelnik zajął się refleksją w temacie.

Tymczasem poświęca uwagę innym, z których najbardziej zachwycił mnie Wit­t­gen­ste­in, choć przecież sam w sobie najmniej mi znany. Ten fascynujący człowiek, który mógł żyć w luksusie, postanowił spożytkować majątek w służbie innym, wspierając innych bez zadęcia, często nawet nie ujawniając obdarowanym swoich personaliów. I choć nie udało mu się całkiem odmienić świata, to podziwiam upór w dążeniu do celu, odrzucenie profitów, same starania. I ty pojawia się inne "gdybanie". Jak wyglądałby świat, gdyby więcej w nim było Wit­t­gen­ste­inów...

Niedoszłe spotkania, rozmijanie ścieżek, otarcie o włos to jeden aspekt historii. Ważniejszym jest obraz losów ważnych postaci ze świata kultury w okresie poprzedzającym Wielką Wojnę i nieco później. To opowieść o twórczym dojrzewaniu, zmieniających się nastrojach, o milczeniu i trudnych doświadczeniach. Każdy czytelnik może doszukać się tam nieco innego zestawu interesujących go kwestii.

To, co najważniejsze, to fakt, że sam esej jest również rzetelny warsztatowo. Przemyślany konstrukcyjnie, ujęty w koncepcyjną klamrę. Uporządkowany, ale też otwierający szerokie pole do rozważań własnych, których przewodnikiem jest zamysł autorki. To lektura wymagająca, przede wszystkim skupienia i czasu na refleksję, ale jednocześnie warta uwagi, oszczędna w słowach i bogata w treści. Poruszająca opowieść o samotności, poszukiwaniu, sile i słabości. O ścieżkach, które mogły i powinny były się przeciąć. O człowieczeństwie i czysto ludzkich doświadczeniach, które dotykają wielkich ludzi. Wartościowa pozycja dla tych, którzy szukają rozbudowanego pola do refleksji.

Autor: Anna Arno
Tytuł: Do pana kieruję moje milczenie. Spotkania, których nie było
Wydawca: wydawnictwo Znak

Komentarze

Copyright © zaczytASY