Jodi Picoult, Gdybyś miała inne imię [Wydawnictwo Poznańskie]

 

Jodi Picoult, Gdybyś miała inne imię [Wydawnictwo Poznańskie]

Bardzo lubię powieści Jodi Picoult. Wiem, że sięgając po książkę sygnowaną jej nazwiskiem, mogę spodziewać się dobrej, a często poruszającej lektury. Do najnowszej publikacji usiadłam bez wczytywania się w założenia fabularne i z przyjemnością dałam się prowadzić lekturze.

W cieniu Szekspira narodziła się historia, która rozpali Wasze serca.

Melina Green jest młodą dramatopisarką i całym sercem wierzy w historię, którą napisała. Sztuka inspirowana losem jej przodkini może stać się głośnym dziełem, ale w świecie teatru, gdzie kobiece głosy wciąż łatwo się ucisza, szansa na wystawienie spektaklu jest nikła. Kiedy Melina wątpi, jej najbliższy przyjaciel podejmuje ryzyko, które zmieni wszystko: zgłasza na festiwal sztukę pod męskim pseudonimem.

Emilia Bassano żyje w elżbietańskiej Anglii i chociaż posiada bystry umysł oraz talent do opowiadania historii, jej zdanie – jak większości kobiet epoki – nie ma znaczenia. Zmuszona zostać kochanką lorda nadzorującego przedstawienia teatralne, Emilia widzi, jak słowa dramatopisarzy poruszają publiczność. Postanawia zaryzykować, aby jej historia została opowiedziana – nawet jeśli oznacza to zapłacenie mężczyźnie o nazwisku William Szekspir, by podpisał się pod jej sztuką.

Picoult powraca z opowiedzianą w przeplatających się liniach czasowych, wspaniałą historią o kobiecej odwadze i cenie, jaką płaci się za prawo do realizacji pragnień. Bo niewielu z nas dostaje życie, jakiego sobie życzymy, ale zawsze warto o nie zawalczyć.

To powieść rozgrywająca się na dwóch bardzo odległych liniach czasowych, w których centrum stoją kobiece bohaterki. Początkowo trudno zrozumieć, co je łączy, tak odległe to czasy i tak odległe sobie losy. Z jednej strony mamy Emilię Bassano, młodą dziewczynę, która w XVI wieku jako 13-latka zostaje oddana starszemu mężczyźnie jako kurtyzana. Na drugiej osi czasowej, rozgrywającej się w XXI wieku, mamy Melinę, młodą dramatopisarkę, która marzy, by jej sztuki były wystawiane na deskach teatru, ale na kilka lat popada w niemoc twórczą. Do czasu, kiedy postanawia napisać sztukę o... Emilii Bassano.

Picoult wie, jak zaintrygować czytelnika, zachęcić go niewiadomą do lektury, a potem stopniowo wykładać karty, wciąż wiele zachowując dla siebie. Im więcej wiemy o obu bohaterkach, tym więcej chcemy się dowiedzieć i płyniemy z nurtem opowieści, pochłonięci każdą z historii osobno, ale też odkrywając, że łączy je o wiele więcej niż tylko odległe pokrewieństwo.

Autorka z wyczuciem buduje paralelę pomiędzy losami Emilii i Meliny, pokazując, że choć dzielą je stulecia, obie żyją tą samą potrzebą tworzenia i mierzą się z bardzo podobnymi problemami, jak zresztą wszystkie kobiety w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Choć wydawałoby się, że przez ponad 5 stuleci wiele się zmieniło, ale wciąż za mało, by kobieta mogła realizować swoje marzenia i ambicje z równą swobodą co mężczyzna. I Picoult świetnie to pokazuje, zmuszając do refleksji. 

Świetne portrety psychologiczno-społeczne bohaterek pozwalają dokładnie zrozumieć ich motywacje i życiowe decyzje. Są też zaproszeniem do refleksji nad granicami wolności, życiowymi błędami, ale też umiejętnościami radzenia sobie z porażką. Postaci wykreowane przez autorkę są na wskroś autentyczne, nawet jeśli nie zawsze się z nimi utożsamiamy.

Paralelna historia ma jednak w sobie znacznie więcej warstw. Jest nie tylko historią o dyskryminacji kobiet, ponieważ w tej opowieści mamy też kwestie innych nierówności. To również historia o sztuce, o talencie i umiejętności tworzenia. A także... o uczuciach, miłości, zaufaniu. Oraz o determinacji i znajdywaniu odwagi do bycia sobą w czasach, które wreszcie dają taką możliwość.

Bardzo ciekawym aspektem powieści jest podanie w wątpliwość zdolności samego Szekspira do tworzenia sztuk, których autorstwo jest mu przypisywane. Nigdy nie zgłębiałam biografii tego dramatopisarza i nie trafiłam na tego typu teorie. Dlatego z tym większą przyjemnością śledziłam przebieg fikcyjnej opowieści, która jednak bardzo sprawnie osadzona została w tym pełnym wątpliwości nurcie.

Picoult ma bardzo dobry warsztat. Obie linie czasowe prowadzi z precyzją, świetnie je równoważąc i dbając, by kolejne elementy każdego z wątków podkreślały paralelny charakter historii. Fantastycznie odtwarza realia epoki elżbietańskiej, włączając wątki inspirowane historią w fikcyjną opowieść. 

To powieść, która idealnie wpasowuje się w literacki dorobek autorski. Przemyślana, doskonale skomponowana, podejmująca ważne społecznie tematy i zestawiająca je z przeszłością. To opowieść o silnych kobietach, które zmagają się z dyskryminacją, o marzeniach, które trudno spełnić, ale też determinacji, by uszczknąć dla siebie choć odrobinę. Przystępnie napisana, wciągająca i emocjonalnie angażująca powieść, która nie przytłacza objętością i od której trudno się oderwać.

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Gdybyś miała inne imię 
Tłumacz: Magdalena Moltzan-Małkowska
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie

Egzemplarz recenzencki. 

Komentarze

Copyright © zaczytASY