Paul Richardot, Fragrancia [Wydawnictwo Poznańskie]

 

Paul Richardot, Fragrancia [Wydawnictwo Poznańskie]

Z różnych technik kryminalistycznych najbardziej zadziwiające wydają mi się badania osmologiczne. Trudno mi jest pojąć, jak można badać coś tak ulotnego jak zapach, a jeszcze bardziej, że da się ślady zapachowe przechowywać. I choćby dlatego zaintrygowała mnie koncepcja fabularna Fragrancii Paula Richardota. 

Co gdybyś mogła znów przeżyć najważniejsze chwile swojego życia dzięki zapachom? Tę ekskluzywną usługę oferuje firma Fragrancia. Dzięki niezwykłej substancji przeniesiesz się do dawnych szczęśliwych czasów lub odzyskasz bezpowrotnie utracone wspomnienia.

Hélias Révol bardzo wierzy w misję firmy, jednak atmosfera podejrzeń wokół Fragrancii narasta każdego dnia. Czy naprawdę chodzi o niesienie ukojenia i przywracanie dobrych wspomnień? A może ktoś chce manipulować emocjami bogatych klientów i uzależniać ich od działania swojego produktu?

Gdy w ciemnej paryskiej uliczce dochodzi do brutalnego napadu na młodą dziewczynę, Hélias zostaje uwikłany w policyjne śledztwo. Aby schwytać winnego, musi odnaleźć jego zapach, zanim ten bezpowrotnie się ulotni.

To powieść, której nie da się łatwo zaszufladkować pod kątem gatunkowym. Fabuła opiera się na pomyśle opracowanej i skomercjalizowanej technologii, która pozwala wykorzystywać zapachy do przywracania wspomnień. Oczywiście komercjalizacja oznacza, że patent na technologię jest w rękach jednej formy, a dostęp do niej mają przede wszystkim najbogatsi. W korporacji pracują ludzie zwani olfatami, wyspecjalizowani w rozpoznawaniu zapachów i zajmujący się m.in. pozyskiwaniu tych, których potrzebują klienci. I nie, nie oznacza to, że pracują wyłącznie w laboratorium, bo pozyskiwanie zapachów odbywa się często w terenie.

Świat przedstawiony jest ciekawie skonstruowany, a autor w oryginalny sposób wykorzystuje swoją wiedzę o zapachach i tworzeniu mieszanek perfumowych. To właśnie dzięki tej wiedzy potrafi o nich pisać tak wciągająco i plastycznie, a także angażująco. Wykorzystuje ją też do stworzenia koncepcji profilu działalności firmy i opracowania opisanej w powieści metody przesłuchań olfaktorycznych. To kolejny mocny punkt historii - pomysł, by policja wykorzystywała zapach do pobudzania zmysłów podejrzanych i na podstawie opinii biegłych stwierdzała winę.

Sama opowieść wydaje się dość spokojna, ale napięcie podbija w niej wątek kryminalny dotyczący napaści na młodą kobietę. Zdeterminowany policjant wymusza na przedstawicielce Fragrancii udział w śledztwie i pomoc w przesłuchaniu podejrzanego. Zaangażowany zostaje w to początkujący olfata, który nawet z narażeniem życia wykorzystuje swoje nadzwyczaj czułe zmysły i talent raz, żeby zaimponować szefowej, dwa, żeby pozyskać potrzebne komponenty zapachowe.

Nie do końca wiem, jak ocenić opowieść jako całość, bo ciekawa koncepcja i niewątpliwa wiedza autora to nie wszystko. Dla części czytelników powieść, choć ciekawa, może okazać się za mało dynamiczna. W zagranicznych recenzjach bywa określana jako thriller, choć myślę, że nie do końca trafnie. Mnie wciągnęła nie tyle wartka fabuła, ale nastrój opowieści i niewiadoma, w jakim kierunku potoczą się losy Héliasa. Tego bohatera wykreował autor na tyle udanie, że jego los okazał się dla mnie angażujący. Świetnie skontrastowana z naiwnością stażysty zostaje cyniczna, przedkładająca interes firmy ponad moralność korporacyjna lwica Nora. Dynamika ich relacji została bardzo dobrze uchwycona. 

Mocnym aspektem powieści jest bardzo plastyczny język pasujący choćby do analitycznego podejścia bohatera do rzeczywistości (ale nie tylko). Autor zamyka w słowach zapachowe niuanse i pomaga czytelnikowi się w nich zanurzyć. Choć opowieść wydaje się odrobinę chłodna, to jednak wrażenia sensoryczne są kapitalnie oddane. 

Trudno nie zauważyć pewnych mankamentów powieści, która jest  - bądź co bądź - debiutem. Przede wszystkim uwiera nierówne tempo akcji i jej rozkład, a zwłaszcza finał, który po długim wstępie i rozruchu zdaje się przyjść zbyt nagle. Ale nie są to błędy, które przekreślają powieść w moich oczach.

Od czasu publikacji legendarnego Pachnidła Patricka Süskinda literatura rzadko gościła na swoich kartach thrillery, w których główną rolę odgrywałby zmysł powonienia. Autor interesująco i nowatorsko przemyca fachową wiedzę do beletrystyki i buduje na tym fundamencie fabułę. Mimowolnie skłania do refleksji nad naszymi reakcjami na zapach i przypomina o ich pobudzających wspomnienia właściwościach. Nie każdemu jednak odbiorcy spodoba się połączenie wątków science fiction (psychotropy do manipulowania pamięcią) oraz kryminalnych (śledztwo i zawiła intryga wokół potencjalnego sprawcy napaści). W moim odczuciu to jednak powiew literackiej świeżości na coraz bardziej wtórnym rynku gatunkowym i świetne zwrócenie uwagi na dość marginalizowany zmysł powonienia. 

Książka skłania do refleksji nad cienką granicą, która oddziela chęć niesienia pomocy i ulgi od manipulacji, nawet niepodszytej cynizmem korporacyjnym, oraz nad procesem uzależniania się od sztucznie pobudzanych i podtrzymywanych wspomnień, co staje się źródłem zysku dla władających odpowiednią technologią. To także pytanie o to, czy warto stać się niewolnikiem własnych wspomnień. To książka, której trudno uciec od porównań z dusznym klimatem Pachnidła, ale z akcją osadzoną w świecie technologii i korporacji. Interesująca, choć niepozbawiona mankamentów, ciekawa propozycja dla osób otwartych na gatunkowe miksy.

Autor: Paul Richardot
Tytuł: Fragrancia 
Tłumacz: Martyna M. Lemańczyk
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY