Solvej Balle, O objętości czasu I [Wydawnictwo Poznańskie]

 

Solvej Balle, O objętości czasu I [Wydawnictwo Poznańskie]

Czas... względny, utracony, rozpędzony. Podróże w czasie... Ogromnie to wdzięczny temat do zgłębiania w literaturze i filmie. Jednak jedynym przepisem na sukces w tym temacie jest oryginalność, a o tę już nie tak łatwo.  Weźmy taką pętlę czasu. Motyw pojawia się w filmach (m.in. Dzień świstaka, Na skraju jutra, Co przyniesie jutro), serialach (Projekt Lazarus, Dark, Dzień za dniem), powieściach (Pętla czasu Claire North, Jej wszystkie życia Kate Atkinson itp.). Ale na polski rynek wydawniczy trafiła właśnie powieść Solvej Balle O objętości czasu I, otwierająca intrygujący literacki eksperyment.

Wyobraź sobie, że czas się zatrzymał. Co robisz?

Tara Selter wpadła w pętlę czasu: pewnego ranka odkryła, że dni przestały biec. Codziennie budzi się i wciąż jest osiemnasty listopada. Jest ta sama pogoda, o tej samej porze pada deszcz, spotykani ludzie robią to samo. Tylko Tara pamięta poprzednie dni; jej mąż Thomas raz po raz zaczyna swój osiemnasty listopada od nowa, nie pamięta ani jej powrotu do domu, ani ich rozmów. Z dnia na dzień przepaść między nimi rośnie: ona gromadzi zapętlone wspomnienia, on stoi w miejscu. Powoli Tara uczy się żyć w szczelinach czasu – porusza się po domu jak cień, by Thomas jej nie usłyszał, liczy dni, prowadzi dziennik. Co musi zrobić, aby uwolnić się z pętli?

Pierwszy tom cyklu, który stał się międzynarodową sensacją – prawa do jego wydania kupiły 33 kraje. Zachwycająca powieść nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera, okrzyknięta najlepszą książką roku przez „New Yorkera” i zdobywczyni Literackiej Nagrody Nordyckiej. Lektura tej książki sprawi, że czas stanie w miejscu, a ty nawet tego nie zauważysz.

To wspaniała, oszałamiająca wręcz lektura, ale dla specyficznego odbiorcy. Takiego, który stawia na cierpliwą, niespieszną lekturę, stającą się doznaniem. To lektura wymagająca. ale też otwierająca pole do refleksji.

Punkt wyjścia do historii jest dość prosty. Oto bohaterka odkrywa, że dla całego świata po 18 listopada następuje... 18 listopada. Jakby czas się resetował, a wszystkie zdarzenia stawały się niebyłe. Każda rozmowa i interakcja zostają zapomniane. I tylko ona jedna przeżywa ten dzień nie po raz pierwszy, ale drugi, trzeci, pięćdziesiąty... Istny... dzień świstaka, tyle że w przeciwieństwie do filmu o tym tytule, autorka nie stawia na komizm sytuacji, ale z pieczołowitością buduje duszną, klaustrofobiczną atmosferę, w której czas staje się dla bohaterki więzieniem.

Autorka świetnie pokazuje, jak trudno iść dalej, gdy czas stoi w miejscu. To, co z pozoru daje swobodę, możliwość robienia dowolnej rzeczy bez konsekwencji, okazuje się mirażem, więzieniem. Niespieszną, ale pełną napięcia narracją wywołuje u czytelnika poczucie stagnacji, przytłoczenia brakiem upływu czasu. Czytelnik może się taką fabułą poczuć znużony, ale może też współodczuwać z bohaterką i zgłębiać beznadziejność jej położenia.

Sam pomysł i nieoczywistość jego ujęcia budzą mój zachwyt. Jednak zdaję sobie sprawę, że to nie powieść dla szerokiego grona odbiorców. Jednych porwie hipnotyczny styl, drudzy zaczną odczuwać nudę, którą zresztą może odczuwać też bohaterka, raz za razem obserwująca ten sam dzień z tym samym biegiem zdarzeń. Wg mnie autorka błyskotliwie wykorzystuje motyw zmiennej w dniu w postaci decyzji podejmowanych przez Tarę każdego dnia, jednak rzeczywiście akcję trudno nazwać dynamiczną. Jest raczej podróżą przez refleksje samej bohaterki, przez jej doznania i jej zmieniające się postrzeganie czasu.

To opowieść intymna i kameralna, zgłębiająca nie tylko czas sam w sobie, ale naszą z nim relację. Skupiona także na psychologii postaci w sytuacji ekstremalnie nieoczekiwanej, z jednej strony niezagrażającej życiu, ale też wywracającej je do góry nogami i tworzącej dystans we wszystkich relacjach. To doskonałe studium rutyny i nudy. Momentami przytłaczająca i chyba celowo nużąca (co ułatwia utożsamienie się z bohaterką). Jedynie moje obawy budzi fakt, że kolejnych części jest więcej i zastanawiam się, czy jest to temat, który da się rozwijać bez zmęczenia materiału. Na pewno będę to sprawdzać, bo jestem też zaintrygowana.

Autor: Solvej Balle
Tytuł: O objętości czasu I 
Tłumacz: Sylwia Izabela Schab
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY