Eduardo Mendoza, Trzy zagadki Organizacji [Znak Literanova]

 

Eduardo Mendoza, Trzy zagadki Organizacji [Znak Literanova]

„We are all mad here...” - ten cytat, który kojarzę z kotem z powieści Alicja w Krainie Czarów  Lewisa Carrolla, chodził mi po głowie w czasie lektury Trzech zagadek dla Organizacji Eduarda Mendozy. A wszystko dlatego, że powieść wydaje się szalona, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu i jest dobrą odskocznią od klasycznych kryminałów. 

Najzabawniejsze śledztwo roku w słonecznej Barcelonie!

Co mają ze sobą wspólnego śmierć turysty w szemranym hoteliku, wybuch jachtu milionera i spadek przychodów firmy produkującej konserwy?

Dla zwykłych ludzi zapewne nic.

Ale w gorącej Barcelonie działa tajemnicza Organizacja, która zajmuje się rozwiązywaniem dziwnych spraw. Obowiązują w niej jasne zasady, których nikt nie przestrzega – żadnych telefonów, pełna dyskrecja i kontakt tylko przez zaszyfrowaną audycję radiową „Nocne marki”.

Gdy dzielni Agenci i Agentki Organizacji wkraczają do akcji, wszystko zaczyna się wymykać spod kontroli. Proste śledztwo szybko zamienia się w serię pomyłek i nieporozumień. Akcja pędzi jak szalona, trup ścieli się gęsto, coś wybucha, konserwy mają dziwny skład, a zagadka raczej zostanie rozwiązana.

Może nie jest to najbardziej kompetentna grupa tajnych agentów w historii literatury, ale na pewno najzabawniejsza.

Ponieważ jestem strasznym uparciuchem, staję okoniem zawsze, gdy mnie ktoś próbuje zmusić do śmiechu. Jednak atutem tej powieści jest bezsprzecznie niewymuszony humor, który sprawia, że w fabułę wciągnęłam się bez najmniejszego oporu. Nawet wiedząc, że autor lubuje się w absurdalnych rozwiązaniach, nie byłam gotowa na tę lekturę. Ale w końcu kto z nas nie lubi pozytywnych zaskoczeń.

Siłą tej powieści są bohaterowie, którzy niespecjalnie przypominają Jamesa Bonda czy innego tajnego agenta przystającego do powszechnego wyobrażenia. To raczej grupka indywidualności (lub też indywiduów) o nikłych kompetencjach, przywiązanych do przestarzałych procedur (np. w formie kontaktu). Tacy bohaterowie zmieniają każdą akcję w istną komedię pomyłek. A trzy niepowiązane sprawy, których punkt wspólny ma zostać odnaleziony, zamieniają się w lawinę nieporozumień.

Autor wyraźnie stawia na groteskę, stąd wyraźne przerysowanie postaci. A jednocześnie bohaterowie budzą sympatię, mimo swej nieudolności. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, aby uniknąć czytelniczych rozczarowań: najnowsza książka Mendozy to przede wszystkim komedia z elementami kryminału, a nie odwrotnie. Intryga detektywistyczna stanowi tu jedynie pretekst do ukazania ludzkich przywar, wyśmiania biurokracji i zarysowania satyrycznego obrazu współczesnego społeczeństwa. Tutaj rządzi kontrolowany absurd.

Atutem powieści jest także dobre tempo samej narracji i lekkość, z jaką pisze autor. Myślę też, że brawa należą się także tłumaczowi, który w przekładzie oddał błyskotliwość dialogów.  Warto również wspomnieć o samej Barcelonie, która nie jest tu jedynie niemym tłem. Miasto tętni życiem, oddycha południowym klimatem i stanowi idealną scenografię dla mnożących się na kartach powieści absurdów. Aż chciałoby się ruszyć literackim tropem.

To literatura rozrywkowa na bardzo wysokim poziomie, napisana z inteligencją, wyczuciem i charakterystycznym dla autora dystansem. Autor pokazuje satyryczny pazur i naprawdę wywołuje uśmiech na twarzy. Dla mnie to była udana odskocznia od kryminałów i literatury o cięższym kalibrze tematycznym i emocjonalnym. W sam raz na lato i urlop.

Autor: Eduardo Mendoza
Tytuł: Trzy zagadki dla Organizacji
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Wydawnictwo: Znak Literanova

Egzemplarz recenzencki

Komentarze

Copyright © zaczytASY