Caro Claire Burke, Yesteryear [Wydawnictwo Poznańskie]
Na pewno lektura silniej trafi do czytelników, którzy mają niejako pojęcie, czym jest ruch tradwives i jak przejawia się w przestrzeni social mediów. Choć zalążek historii będzie zrozumiały też dla mniej zorientowanych, to jednak najpełniej czyta się powieść w kontekście tej wiedzy. Wiedzy o romantyzowanej wersji przeszłości i idei powrotu do niej, wiążącej się z powrotem do tradycyjnego modelu rodziny i podziału ról płciowych w połączeniu z gorliwie głoszoną wiarą w Boga, propagowaną za pośrednictwem pewnej grupy influencerek (głównie amerykańskich). To właśnie wiwisekcję tego zjawiska przeprowadza autorka w obrębie powieści, dokonując też poniekąd oceny jego wiarygodności.
Tę wiwisekcję zamienia autorka w gęsty, duszący wręcz thriller psychologiczny. Historia Natalie Heller Mills, która w sieci buduje idealny, estetyczny wizerunek tradycyjnej żony i matki na odizolowanej farmie, z początku wydaje się namacalnym studium hipokryzji ery algorytmów. Autorka doskonale obrazuje, jak jej bohaterka odkrywa sposoby na wpisywania się w trendy i zaczyna czerpać z nich profity. To wizja boleśnie prawdziwa dla każdego, kto ma pojęcie o działaniu mediów społecznościowych i hipokryzji kreowania wizerunku.
Burke przygląda się swojej bohaterce w dłuższym wycinku czasowym, badając dokładnie jej motywacje. Dzięki temu możemy przyjrzeć się funkcjonowaniu Natalie już w czasach studenckich i temu, co ukształtowało ją jako kobietę. Poznajemy też jej najskrytsze myśli, wyrażane w prowadzonym wewnętrznym monologu, dzięki któremu jednocześnie przyglądamy się zarówno kreowanemu wizerunkowi, jak i temu, co skrywa się pod maską.
Jednak autorka posuwa się dalej, zrywa z realizmem opowieści i wrzuca bohaterkę w brutalne realia końcówki XIX wieku, kiedy to życie na farmie wyglądało zupełnie inaczej. Zderzenie zaburzonej, ale jednak współczesnej mentalności bohaterki z warunkami życia w tradycyjnej rodzinie i bez wygód stanowią wyraźny kontrast, będący jednocześnie obnażeniem prawdy o tym, że influencerki głoszące hasła powrotu do tradycji wcale nie taką rzeczywistość mają na myśli. Burke pokazuje, że łatwo deklarować uwielbienie do prostoty, kiedy nie oznacza ona rezygnacji ze zdobyczy XX-wiecznych osiągnięć techniki.
Największą siłą tej powieści jest to, jak sprytnie Burke demaskuje zbiorową nostalgię za czasami, których nigdy nie przeżyliśmy. Natalie na własnej skórze przekonuje się, że ucieczka od ekranu smartfona nie oznacza automatycznego powrotu do duchowej harmonii, lecz wiąże się z fizycznym wycieńczeniem, brudem i wszechobecnym patriarchatem. Styl autorki jest dynamiczny, pełen celnych obserwacji psychologicznych i podszyty ironią, która momentami potrafi autentycznie zaboleć. Płynnie przechodzi autorka od powierzchownego świata influencerów do dusznej, historycznej opresji. Udowadnia tym samym, że potrafi budować wielowymiarową przestrzeń do refleksji, jednocześnie emocjonalnie angażując czytelnika w historię.
Z fascynacją można obserwować powolny demontaż fasady, jaką wzniosła Natalie, co czyni z tej książki niezwykle aktualny komentarz do naszych własnych internetowych neuroz. Burke rewelacyjnie pokazuje, że tworząc iluzję dla innych, możemy przekroczyć cienką granicę między autentycznością a autokreacją i sami zagubić swoją tożsamość.
Powieść ma wiele zalet, choć autorka nie ustrzegła się błędów. Są bowiem przesłanki, by zarzucić jej pisanie pod pewną tezę. Momentami te tezy są wpisane w fabułę niemal zbyt dosłownie, a finałowy dydaktyzm nieco odbiera przyjemność z lektury. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak trudno w czasie pisania powieści pozostać neutralnym wobec wzbudzającego takie kontrowersje zjawiska. Jednak fakt, że potrafiła stworzyć antypatyczną protagonistkę, a jednocześnie hipnotycznie wręcz wciągnąć odbiorcę w lekturę zasługuje na uznanie.
Zakończenie opowieści również może budzić niedosyt – po tak wielowarstwowym przygotowaniu gruntu pod systemową krytykę współczesnej kultury, w tym social mediów, autorka decyduje się na domknięcie historii w sposób bardzo osobisty i może zbyt nagły. Niemniej jednak, jako diagnoza współczesnego zagubienia i tęsknoty za autentycznością, książka ta broni się znakomicie. To powieść, która odnosi się nie tylko do zjawiska tradwives, ale też poniekąd do wszechobecnego w lifestyle'owej bańce social mediów sharentingu, zmuszając czytelnika do refleksji i dokonania własnych ocen. I choćby dlatego warto po lekturę sięgnąć.
Autor: Caro Claire Burke
Tytuł: Yesteryear
Tłumacz: Elżbieta Janota
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
Egzemplarz recenzencki
![Caro Claire Burke, Yesteryear [Wydawnictwo Poznańskie]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjlQgyv_pYVZjb6lqicU68iy8v0VgbsMy00eE2htLstvqHoxZL8pS7TFpB2ewLm7ExHbwlSnhSF3b08YIGp63L-QhRUkxMWNPYpShFV9WULzn5AyaYU2hHwr0CeP_ckNUeUSKJpZq-OZ5-wkkmsRGK96_DrmpnkUlqi8RpCsLKN66dHHGPoE7XmpAg6R8A/w480-h640/Caro%20Claire%20Burke,%20Yesteryear%20%5BWydawnictwo%20Pozna%C5%84skie%5D%20(2).jpg)
![Caro Claire Burke, Yesteryear [Wydawnictwo Poznańskie]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-ck-GvJB7txHlRljY22t1t7zuI0ElewqyySTf1gkVMRa-e781-6RUrw7pApG1P8DXhs2Pu89D6mnNLX4WnUOh7z2esieME4ymeaukJOWgbfPyhggGT7Ka3BJAgwVSEhRx2JsggbRrJYIJTl7De-is6WEttOTqvi12AAlJOODGcMCYaiDrHdeT9kmAu74/w300-h400/Caro%20Claire%20Burke,%20Yesteryear%20%5BWydawnictwo%20Pozna%C5%84skie%5D%20(1).jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz